3 lipca 2010

poezja

josephin
josephin

gdzieś

gdzieś
bezsłowiem dni są sprzężone
tam chadzam wierząc w swą nieśmiertelność
spaceruję granicami życia
tam nie wstrzymuję oddechu
tam czuje się subtelnie zarysowaną ciszę
po którą sam możesz sięgnąć
bądź zmienić ją w szept najlżejszy
bo tam
zawsze mówi się szeptem
tam do pierwszych promieni pożera się życie
które odradza się na powiekach
przemyka po nadgarstkach, karku
wchodzi pod łopatki jak zalążki skrzydeł

Towarzysz ze strefy Ciszy
3 lipca 2010 o 13:01

ja w strefie ciszy nie znalazlem mysli o niesmiertelnosci. znaczy inna czesc swiata Waszmoscini opisuje. jest wiec kolejne miiejsce do odwiedzania z ciekawoscia... bardzo ciekawy tekst...

zgłoś

Wanda Szczypiorska
11 lipca 2010 o 20:18

Te zalążki skrzydeł pod łopatkami niezłe.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się