Zmiana sposobu prezentacji
Ciekawe czy śnieg zrozumiał tajemnicę świata.
Czyżby ujrzał rozpacz ziemi, która tak wiele istnień przyjęła do swego łona, iż zapragnął otulić ją swą niewinnością tylko po to, by pokazać, że pewnego dnia wszystko powróci do życia...na wiosnę i ona...
I kiedy stanę się obłędem w ludzkiej głowie
ulotnię się jak pierwsza łza,
jak poranna mgła do góry się wzniosę.
Przybierając postać motyla
skrzydłami lazuru zatrzepocę,
przywołując odległe wspomnienia...umilknę
w tęsknocie, kreśląc maleńką łzą
niewypowiedziane słowa..."Dziękuję Ci Boże"...
Żądna jestem krwi atramentu, żądna jestem
tego by tworzyć. Obudź we mnie ducha twórczego,
uzmysłów memu sercu, że jestem
po części bogiem.
Czego się boję? Życie to przecież modelina w dłoni....
Zdarza się nawet najlepszym. Osierocony,
czuję twój rozpaczliwie zmęczony oddech.
Ktoś nie podłożył do pieca, myśląc,
że ogrzejesz izbę wytrzeźwień, dopiero co ze snu wybudzoną.
Stopy chowają się w popiele,
temperatura dzienna je przeraża. Niezadowolone,
coraz to głębiej zakopują się.
Zabraniam komukolwiek rozniecać ogień
w popiele! Niech taki pozostanie... z kwaśną miną
mu do twarzy.
Zakłócić sen to tak jakby ogień zgasić.
Wypluwam emocje, zsiadłe mleko...
rozwiązłość mej ręki równa sie zeru.
Torba dobrze mi służy. Przechowuje w pewnym sensie mnie,
znoszoną, sprzed kilku dni.
Stopa z niej prawa wystaje...ta wczorajsza.
Ściśnięta jestem głową do dołu.
Myślę, że wczorajszość mnie rozkłada się w niej powoli.
Uchodzi tam życie... woń nieprzyjemna się stamtąd wydobywa.
Serce otrzeźwiało, ciasno mu w środku.
Wyniosę torbę na białe wzgórze, tam jest więcej miejsca,
tam jest więcej życia.
Pochowam jej zawartość wkrótce, prochem posypię, zamknę wieko trumny.
Przy zmartwychwstaniu osuszy mnie z wilgoci żywioł powietrze.
Ciemność twych oczu wybudziła ze snu i mnie.
Twierdzę z ręką na sercu, że w całym tym spektaklu to one główną rolę grają...
Zagrzmiało w mym sercu! Błyskawice jednak w twych źrenicach początek swój mają.
Obleśność twa trwać zawsze nie będzie. Coś w sobie masz nieznajomy...
