Każda następna dawka
sztucznych endorfin
wzmaga błogą obojętność
a naturalne znieczulenie
tymczasowo maskuje
piekący ból codziennej czynności
dożylnego wtłaczania kwasu
korozja wypaczonych pragnień
trawi wnętrzności i dziurawi
fundament moralny
a z otwartych ran
sączy się lepka maź
jakby na kształt uczuć
Nie pasuje mi tu ten kwas, reszta na tak
zgłoś
Dlaczego nie pasuje?
zgłoś
jeśli ów kwas ma być synonimem trudów życia, bezsensu, złej passy to jest mało wyszukany, a jeśli mam to rozumieć dosłownie, to też mi to nie gra, bo nie bardzo rozumiem zamysł
zgłoś
ów kwas ma być lekiem na korozję; tłumacząc - jak ja to widzę - wszelkie te ''wypaczone pragnienia'' mają znikać w kontakcie z rzeczywistością, z tym zastrzykiem, który poprzez ból jaki wywołuje przypomina o rzeczach bardziej przyziemnych (w końcu ból to najlepszy doradca w sprawach życia i śmierci)
zgłoś
ah w tę stronę, teraz niejako rozumiem zamysł, choć osobiście ujęłabym to inaczej :)
zgłoś
ile głów tyle pomysłów ;)
zgłoś
w moim odbiorze kwas jest (tu) synonimem czegoś totalnie niszczącego, tak to czuję..
zgłoś
Żebyś wiedziała...
zgłoś
...przesłanie dydaktyczne...tymczasowe maskowanie sprawia, że problem rośnie. Dla mnie jest to swoiste studium ucieczki donikąd....:)
zgłoś
lub też ucieczka przed niczym :)
zgłoś
podobno jest taka szkoła w ocenianiu wierszy, która tępi tzw. "dopełniaczówki"; widać, że kompletnie się tym nie przejmujesz :)
zgłoś
sztuka dla sztuki, jak łatwo tym wszystko usprawiedliwić, acz chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej nt. ''dopełniaczówek'' ;)
zgłoś
na przyklad tutaj: http://www.zulinski.pl/?p=354
zgłoś