|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (421) Proza (18) Dziennik (101) Fotografia (127)
Pocztówka poetycka (3) O autorze Znajomi (18) | |
pewnego razu
w marcową środę albo czwartkowy czerwiec
aleksander poczuł się gotowy na wszystko
także na sporządzenie rzetelnego rachunku sumienia
z okresu od początku pamięci
do teraz
uczciwie pododawał noce do dni
zdarzenia do zdarzeń
nie pomijając nawet takich szczegółów
jak pierwsze polowanie na muchy
czy radość na sprowokowany widok majtek pani przedszkolanki
która w tysiąc dziewięćset którymś usiadła na podstawione i zbyt małe
krzesło z nadłamaną nogą
liczył w poprzek i wzdłuż z góry w dół i odwrotnie
od tyłu od środka na ukos w nawiasie i bez
mimo to
wynik dodawania wychodził zawsze ten sam
człowiek ujemny
co z początku aleksandra bardzo zmartwiło
lecz nie na długo
bo nagle mocno walnął się w czoło głęboko odetchnął
i palcem w powietrzu napisał
zero byłoby gorsze
po czym z nową energią zajął się gromadzeniem
wartości ujemnych i dodatnich
w bliskim sąsiedztwie zdeterminowanej butelki
dziwne, bo mnie za każdym razem wychodzi inny wynik; od poniedziałku do piątku pięć dni ale od piątku do poniedziałku tylko cztery..
zgłoś
tak to jest, gdy na oślep brniesz do przodu; czasem, żeby się zgadzało, cza zrobić kilka kroków w tył...:))
zgłoś
góral świętokrzyski karku nie schyla, ani tem bardziej siem nie cofie..
zgłoś
to i insza jest góralska matematyka...
zgłoś
zakrzywienie grawitacyjne czasoprzestrzeni zależy od starożytności gór..
zgłoś
moja wyobraźnia ogarnia tylko starożytność...
zgłoś
też wolę dojrzałe kobiety..
zgłoś
ryzykant z Ciebie, że tak publicznie...
zgłoś
https://truml.com/profile/diary-detail/113578
zgłoś