Mili Państwo, dzisiejszego wieczoru stałem się GLORIOUS. Chciałbym powiedzieć, że była to tylko moja zasługa, ale nie byłaby to prawda. Choć głównie moja. Moja, moja, moja. Pogoń za zwycięstwami jest niezwykle wyczerpująca, ale jakże satysfakcjonująca. Okazuje się też, że prawie każdą porażkę można przekuć w zwycięstwo. I takie zwycięstwo smakuje jeszcze lepiej! Bo jest okupione krwią, łzami i potem.
Przyjaciele mówią o mnie "The Glorious One". Mówią tak o mnie, gdyż dokonałem wielkiej rzeczy. A to dopiero początek...
Kłaniam się!
https://youtu.be/wYlGtHaw9ns
Bardziej niezrozumiale to chyba już nie można. Co to za zwycięstwo ?
zgłoś
@Jestem Sukces w pracy. Całkiem, całkiem gigantyczny. Ale nie o to chodzi. Chodzi o uniwersalną strategię. Jeśli przegrywam, to wracam, wracam aż wygram, nigdy się nie poddaję. Chyba że już nie potrzebuję zwycięstwa. Moja praca polega na zdobywaniu. Mam swoim koncie już tyle zwycięstw, że nikt mi już nawet nie wypomina porażek. Porażki przechodzą bez echa. I tak naprawdę to jest dobry moment, żeby zacząć coś nowego. Dobry moment, żeby odejść w GLORII. ;) Pozdrawiam. :)
zgłoś