Zmiana sposobu prezentacji
https://youtu.be/M-skpeuYmfE
Nigdy już tam nie wrócę.
Naprawdę nie warto używać słowa "nigdy", bo nigdy (aaaaaaaa!) nie wiadomo. Zwłaszcza, że część mnie chciałaby wrócić. Ale ta rozsądniejsza część mnie mówi: NIE!!! Pielęgnuję w sobie tą Positivity, która onegdaj spłynęła na mnie jak dar niebios, jestem dobry dla ludzi, szczególnie dla tych, którzy mnie kochają.
Chyba coraz bardziej lubię dostarczać ludziom rozrywki, tudzież przyznaję, że lubię być podziwiany, chociaż głównie chodzi o ten kontakt, wymianę myśli, emocji, uczuć. Możesz mnie kochać, możesz mnie nienawidzić, ale myśl o mnie. Ja też o Tobie myślę. Każdego dnia. I o Tobie, i o Tobie również, o każdym z Was.
Uwielbiam tworzyć do późna, potem obserwować efekty. Chciałbym tworzyć w dzień, ale wtedy pracuję, więc zostaje tylko noc. Wiem jedno - muszę się jeszcze wiele nauczyć. Chcesz mnie obejrzeć? Oglądaj. Chcesz mnie posłuchać? Słuchaj. Nie chcesz? Teraz może i nie, ale w przyszłości zachcesz. I wtedy przyjdziesz.
"Hey Ryan, how do you know this stuff?!" Coz I'm smart, bro, coz I'm smart.
Here's a thing: potrafię antycypować.
Potrafię też zmieniać sposób myślenia. Mówię trzy zdania i "przerabiam" człowieka z nieszczęśliwego w szczęśliwego. Albo rozgniewanego w spokojnego.
Jestem po trosze mentalistą.
Mam też (...)
--- cały tekst ---
- Weszłaś kiedyś na Rysy?
- Tak, kiedyś. Chcesz się wybrać?
- Jasne.
- To pójdziemy jutro. Bardzo malownicza trasa.
- Tudzież kawał drogi. Myślisz, że wczłapię się tam?
- Kochanie, w ostateczności cię tam zaciągnę - zaśmiała się słodko.
- Dasz radę?
- Będę próbować.
- A nie lepiej zostawić mnie gdzieś w połowie drogi?
- Miniu, nigdy cię nie zostawię.
Już to kiedyś słyszałem. Parę razy - pomyślał Minio.
https://youtu.be/6Vy1RkEpbBM
Nadal jesteś moim Muzem :* Któreś z nas musi mieć trochę więcej rozsądku, Rafuniu. Błagam, bądź to Ty, bo ja chyba już nie umiem :*
Już za Tobą tęsknię.
Blake, jednoznacznie kojarzy mi się z Tobą. Przy Tobie chyba czuję się tak właśnie, jak mogłabym czuć się przy Nim. Kobietką i dziewczynką w jednym :*
https://youtu.be/-LI8X-GhFA8
P.S. Who the hell is Blake?! This guy: https://youtu.be/xZjosn2u1gA
Kobieta z licencją na zabijanie
Panna Quinn, pani doktor. Kobieta, która niczego mi nie zabrania, wszystko rozumie i właściwie zawsze się ze mną zgadza, w zamian oczekując tylko szczerości. (Hej, ze szczerością nigdy nie miałem problemu.) Anioł, nie kobieta. Od niedawna nieetatowa "podglądaczka" portalu Tututrumlu. :) Myślę, że świetnie się dogadujemy. Wcześniej i teraz. Teraz nawet lepiej.
Tylko czemu ostatnio mam wrażenie, że zamorduje mnie we śnie...
https://vimeo.com/206669810
Szczerze? Nie wiem. To znaczy wiem, jak sika dziewczyna, ale nie wiem, jak ta konkretna to robi.
Rano. Jakaś podła, wczesna godzina. "Idę na siku." No dobra, idź - pomyślałem. A po chwili - kurcze, mi też się trochę chce. A, pójdę po Niej. Wstałem. Stanąłem pod drzwiami do łazienki. Słyszę. Słyszę, że sika. No, to zaraz ja! Komunikuję, że ja też siku. "Już wychodzę!" Już? Nie, jeszcze rączki myje. No to za chwilę ja. A potem jak się zaczęło! Słyszałem koparkę, młot pneumatyczny, bultożer w tą i w tamtą, ciach i ciach. Hm, to ostatnie to mogły być szuflady. Dalej tam stałem. Pod drzwiami. Przy drzwiach. Spokojny jak owieczka. Przecież wie, że idę do pracy, zaraz wyjdzie. Potem była cisza. Pewnie jakąś magię tam odprawiała. Yennefer. Yennefer z sagi o Wiedźminie. Podobna, całkiem podobna. Więc pewnie magia. Minęło jakieś pół godziny. Albo kilka wieków. Ciężko ocenić, bo pod koniec rozważałem: a) zlew; b) śnieg. Śnieg odrzuciłem od razu. -15 stopni. Za duże ryzyko. Zlew zaczął mi się jawić jako anielska przystań z elfami, jednorożcami i innymi słodkimi stworzonkami pragnącymi skąpać się w mojej witaminie Pee. Nie poszedłem do zlewu. Wytrwałem tam. Przy drzwiach. Wyszła. Ładnie wyglądała, nie powiem. Uśmiechnąłem się do Niej. Ona się oduśmiechnęła do mnie. Powiedziałem, żeby postała chwilę tam. Tu. Przy drzwiach. Powiedziała, że postoi. Z (...)
--- cały tekst ---
