wychodzę z tego świata tak jak wychodzi się z sypialni zostawiając koszmary Ziemi
niech toczy się dalej ze swoimi biorobotami
pada deszcz przez skórę wchłaniam jego zapach
nigdy nie potrafiłem zrozumieć dlaczego ludzie kurczą się i uciekają przed nim
może boją się że zardzewieją im styki
wyszło słońce i rozprasza się w kroplach
tak łatwo budować mosty
jeszcze łatwiej je burzyć
tak mało inżynierów
jestem zmęczony
tęsknię do domu
mijają eony a ja wciąż nie mam niczego nowego do powiedzenia
są jak dzieci
raczkują
łamią łopatki na swoich głowach w granicach piaskownic
zabierają zabawki, niszczą zabawki
wyśmiewają krzywy nos
wydają rozkazy łamią rozkazy
zjadają zabawki
zjadają siebie
zjadają planetę
tęsknię do domu
do bezgranic
bezciała
bezsłów
i pomyśleć że niektórym by się chciało/ wracając do domu / zabierać ciało;)
zgłoś
zdradzę Ci, ale ciii to tajemnica - ciało strasznie ogranicza
zgłoś
i nie są bynajmniej Twoje słowa puste/ wiem co mówię/ staje czasem przed lustrem ;))
zgłoś
i ja czasem spoglądam w nie z ukosa a czasem krzywo, zarzucę w lewo potem w prawo grzywą, uskoczę w bok i po godzinie już mam bardziej pewny siebie krok
zgłoś
też bym tak chciał/ lecz niestety/ sam rozumiesz- artretyzm;(
zgłoś
biorę podwójną porcję diclaca i zamieniam się w młodego źrebaka
zgłoś
i we mnie energia na daczę/ gdy zażywam dopalacze
zgłoś
Ty masz daczę, ja jezioro, wnuczka wianek, babcia zioło/zaczyna się robić całkiem ciekawie, może spotkać się czas na zabawie?
zgłoś
też się dziwię, że jak deszcz to się kurczą :)
zgłoś
zamiast wypinać piersi do przodu...
zgłoś
lubię deszcz i jesień...a niech ta pada...
zgłoś
pada jesień pada, plotą baby latem zarzucają sieci a nad tym wszystkim słonko świeci
zgłoś