4 listopada 2017

poezja

Deadbat
Deadbat

Kolejny kiczowaty dzień

I dno mojego jeziora zbyt płytkie jest
a jego fale zbyt szybko kończą swój bieg

Ich siły nazbyt są wątłe
nazbyt pełne są bólu i zwątpień

Jak zajrzeć mam na drugą stronę dna
Kiedy w popłochu ginę nierozumiejąc własnego ja

Lękiem mnie napawają chwile
gdy myślę że coś utraciłem

gdy pewien jestem że wszystkie moje rzeczy
tak szydzą ze mnie a każda każdej drugiej przeczy

Nie istnieje światło gdzie ciemność nie miała narodzin
I z ciężkim brzemieniem formy coraz łatwiej jest mi się pogodzić
To słodkie jarzmo zniewala i pociechę daje zarazem
pozwala mi iść za cichym życia rozkazem
w kolejny dzień

alt art
4 listopada 2017 o 14:49

mizantropia jako najprostsza ze ścieżek autoimmunizacji..

zgłoś

Deadbat
6 listopada 2017 o 20:25

Za często zawodzę sie ludzkością abym nie był trochę mizantropem. Zawodzę i jęczę i trzęsę łańcuchami :) Ale sądzę że w najciemniejszym tunelu może objawić się światło nadjeżdżającego z naprzeciwka pociągu. Obyśmy potrafili się przesiąść...

zgłoś

Deadbat
6 listopada 2017 o 20:27

4 pierwsze wyrazy powyżej ... i samym sobą ;-)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się