znowu powiesz, że jestem złośliwa czy krytyczna (a nie o to chodzi ;), ale płaty są wielkie (albo łososia, do smażenia, ciężkie, albo płaty skrzydeł samolotu). To zdrobnieniem byłoby "płateczki", a płatki są normalnym wyrazem :)
dobrze, że znasz, bo to był świetny poeta, warto pamiętać i słuchać jego tekstów (wiele z nich to piosenki). Podrzucam Ci tę piosenkę (z której wzięłam fragment) w jego wykonaniu. Nie był śpiewakiem, ale ma prawdę w głosie http://www.youtube.com/watch?v=wpcj2Ye15L0
jak napisałem powyżej, 'płaty' stanowią element zamierzony z mojej strony. Widzę, że jest wbrew odczuciu odbioru czytających, którzy zdecydują się na komentarz :) . Nie kworum decyduje o odczuciach indywidualnych, aczkolwiek wpływa to na zachowanie jednostki. Jedno słowo to niby nic. Sprawa wygląda inaczej, gdy odbiór całości jest drogą krzyżową, deRuda ;) . Padły porównania płatów i płatków w różnych kontekstach. Nie miałem tych porównań przed oczyma, gdy składałem słowa. Wszyscy wiedzą o tym, że mówi się 'płatki róży'. Co jest infantylnym zdrobnieniem zakotwiczonym w języku. Nawyki i przyzwyczajenia mają głębokie korzenie ;) . Można wziąć pod uwagę fakt, że sam autor w szerszym polu językowym równie często spotyka się z wyrażeniem 'płaty róży' jak i 'płatki róży' :) .
już spotkałam się ze słowem płaty u Ciebie, nie pamiętam , na której pocztówce, wtedy nic nie skomentowałam (chyba:) a gdy dziś przeczytałam, to się zebrałam i napisałam, dla mnie: są płateczki (to jest infantylne zdrobnienie) są płatki (to jest tak pośrodku) i są płaty (czyli jakby pogrubienie); dla mnie niektóre zdrobnienia związane są nie z infantylnością, ale z określeniem, gdy coś jest mniejsze, np: kwiaty dzwonki - dzwony, nożyczki - nożyce, krasnoludki-krasnoludy, ogródek-ogród, korzonki-korzenie, kokosowe wiórki - wióry z drewna itd, ale ponieważ to jest ogród autora, on decyduje, na pewno nie kworum, moja wypowiedź nie miała na celu przekonania Cię do czegokolwiek, tylko na wyrażeniu mojego zdania
jest tak jak piszesz i niczego nie podważam. Dodam tylko, że etymologia słowa 'płatek' wskazuje na słowo 'płat'. Język pomimo reguł żyje tym jak ludzie go używają pomimo reguł które biją po palcach. Słowo które było zdrobnieniem już nim nie jest. Z wulgaryzmami jest podobnie. Na każdy przykład można podać kontrprzykład, bo język nie jest zamkniętym w sobie zbiorem. Użyłem raz słowo 'płat' w wyrażeniu: 'usta jak płat róży' . Tu też jest celowe bo usteczka to jak u laluni ;) . Uwagi merytoryczne bardzo doceniam. I nie miej obaw, że mnie w jakiś sposób dotkną. Wręcz przeciwnie, mogą skorygować lub nauczyć. Nie lubię natomiast błogiego stylu życzeniowego, bo jest dla mnie zbyt niebezpośredni, a tego u Ciebie w ogóle nie wyczuwam, deRuda :)
róże lubię tylko gdy jeden ich krzaczek gdzieś rośnie. Poletka i ogródeczki różane mnie nie przyciągają, Ananke :) . Jedną różę herbacianą daruję Tobie :)
Ku mojemu zdumieniu: kwitły któregoś roku w Licheniu, był grudzień, one na rabatce, piękne; myślę, że dla tamtego widoku - o ile mogłabym go zobaczyć raz jeszcze - wybrałabym się w daleką podróż
... a wiesz, to jest niegłupi pomysł: namalować, uchwycić w ramki tamte kwiaty:) tylko buuuuu, nie umiem, bozia poskąpiła daru malowania:) nic to , zostaną w pamięci:)
i tak poduczyłem się o Licheniu dzięki Tobie, Wiktoria :). Przez Wikipedię i to mi wystarczy. Róży tam nie była. Jest w Tobie :). Też nie mam daru ani rysowania a tym bardziej malowania. Ale teraz uczą w przedszkolach malowania dłońmi i stopami. Ale nie zaryzykuję :)
...byłam tu...ale chciałam przyjść z prezentem...wtedy ręce miałam zajęte...teraz wolniejsze więc przychodzę...http://www.youtube.com/watch?v=OTaC_7UcWWo...to moja ulubiona...:)
..chciałabym zatrzymać chwile...święte chwile...ponabijać je na szpilki...a z nich wyszpilkować obraz...zafalować fale tęsknoty w morskim kolorze...donadzieić zieloną nadzieję w zielonej trawie...odsamotnić różową samotność na dnie jej kielicha samotności...odzazdrościć złotą zazdrość w forsycji...doradościć radość w rozniebieszczonych połoninach...docieplić ciepło w złocistych promieniach słonecznych...domiłować nieśmiałą miłość w herbacianym pąku róży...i dotykać palcami serca obrazu zaszpilkowanych chwil...i płynąć między szpilkami srebrnymi strumykami...i śnić...
...paleta zamiast głowy...sztalugi w miejscu brzucha i nóg...z nadgarstków sterczą wyrostki pędzli...dziwna postać krocząca pośród czarnych wronich pól...farb jak kameleon używa...skrywa pod nimi swe prawdziwe ja...wiatr nią targa jak strach...bo ona boi się...wietrznego śmiechu...jego silnych i zimnych słów...ten gwiżdże sobie...nie chce zaakceptować...tego, co w środku sztalug trwa...szarpie nimi...zdziera nałożone już warstwy farb...chce wydobyć duszę...tę, którą tak dobrze zna...jak nitkę...chce wyrwać z osnowy płótna...wyzwolić z ciężaru wielu farby warstw...nie rozumie, że to boli...że postaci czasu potrzeba...że inni z nagości jej duszy mogą się śmiać...że sama dusza zniknie...bo prawie nic nie waży...wietrze, zostaw choćby farby...duszy skrzydła domaluj kolorowe i delikatne...niech dusza uleci motylem...albo spłynie w obraz i stąpa boso...uważaj na szpilki, z natury są ostre...:)
...ze mnie marny malarz...a ten drugi, nie wiadomo czy stanie...bo wiesz, Vincent zapomniał kapelusza...bez jednego ucha....trudno malować...równowaga zwichnięta...:)
Damian, buuuu dlaczego "płaty"? , wiesz, wydaje mi się, że to słowo przygniata róże
zgłoś
myślałem że płaty unoszą, Hossa ;) Zdrobnienia czasem dają efekt szczebiotania ;)
zgłoś
znowu powiesz, że jestem złośliwa czy krytyczna (a nie o to chodzi ;), ale płaty są wielkie (albo łososia, do smażenia, ciężkie, albo płaty skrzydeł samolotu). To zdrobnieniem byłoby "płateczki", a płatki są normalnym wyrazem :)
zgłoś
bardzo lubię róże, które stopniowo, po trochu wybarwiają się na czerwono :))
zgłoś
nie zaprzeczę Tobie, jeśli tylko. Celowo dałem 'płaty' ;)
zgłoś
a są też płatki owsiane jeśli już szukamy ;)
zgłoś
róże są piękne. Bardzo lubię kwiaty polne :) , jeśli tylko
zgłoś
a japo prostu lubię kwiaty :)
zgłoś
'Daydream, I fell asleep amid the flowers, for a couple of hours, on a beautiful day.' - I Monster - Daydream in Blue
zgłoś
Pamiętajcie o ogrodach / Przecież stamtąd przyszliście/ W żar epoki użyczą wam chłodu/ Tylko drzewa, tylko liście// (Jonasz Kofta). Znasz to? ;))
zgłoś
znam tylko nazwisko (Jonasz Kofta)...
zgłoś
dobrze, że znasz, bo to był świetny poeta, warto pamiętać i słuchać jego tekstów (wiele z nich to piosenki). Podrzucam Ci tę piosenkę (z której wzięłam fragment) w jego wykonaniu. Nie był śpiewakiem, ale ma prawdę w głosie http://www.youtube.com/watch?v=wpcj2Ye15L0
zgłoś
dorzuciłem do swej biblioteki, jeśli tylko :) i słucham ...
zgłoś
to jeszcze to :)) bo warto :) i na dobranoc http://www.youtube.com/watch?v=eIkNwblrdZ8
zgłoś
płaty też dla mnie brzmi dziwnie, skojarzenie z czymś wielkim, ciężkim, i podobnie jak jeśli tylko mam, ale wiadomo, to według uznania autora :)
zgłoś
jak napisałem powyżej, 'płaty' stanowią element zamierzony z mojej strony. Widzę, że jest wbrew odczuciu odbioru czytających, którzy zdecydują się na komentarz :) . Nie kworum decyduje o odczuciach indywidualnych, aczkolwiek wpływa to na zachowanie jednostki. Jedno słowo to niby nic. Sprawa wygląda inaczej, gdy odbiór całości jest drogą krzyżową, deRuda ;) . Padły porównania płatów i płatków w różnych kontekstach. Nie miałem tych porównań przed oczyma, gdy składałem słowa. Wszyscy wiedzą o tym, że mówi się 'płatki róży'. Co jest infantylnym zdrobnieniem zakotwiczonym w języku. Nawyki i przyzwyczajenia mają głębokie korzenie ;) . Można wziąć pod uwagę fakt, że sam autor w szerszym polu językowym równie często spotyka się z wyrażeniem 'płaty róży' jak i 'płatki róży' :) .
zgłoś
jeśli tylko, rzeczywiście 'song o ciszy.....' JONASZA Kofty jest urokliwy. Ma ton dramatyczno-nostalgiczny, który lubię :)
zgłoś
już spotkałam się ze słowem płaty u Ciebie, nie pamiętam , na której pocztówce, wtedy nic nie skomentowałam (chyba:) a gdy dziś przeczytałam, to się zebrałam i napisałam, dla mnie: są płateczki (to jest infantylne zdrobnienie) są płatki (to jest tak pośrodku) i są płaty (czyli jakby pogrubienie); dla mnie niektóre zdrobnienia związane są nie z infantylnością, ale z określeniem, gdy coś jest mniejsze, np: kwiaty dzwonki - dzwony, nożyczki - nożyce, krasnoludki-krasnoludy, ogródek-ogród, korzonki-korzenie, kokosowe wiórki - wióry z drewna itd, ale ponieważ to jest ogród autora, on decyduje, na pewno nie kworum, moja wypowiedź nie miała na celu przekonania Cię do czegokolwiek, tylko na wyrażeniu mojego zdania
zgłoś
jest tak jak piszesz i niczego nie podważam. Dodam tylko, że etymologia słowa 'płatek' wskazuje na słowo 'płat'. Język pomimo reguł żyje tym jak ludzie go używają pomimo reguł które biją po palcach. Słowo które było zdrobnieniem już nim nie jest. Z wulgaryzmami jest podobnie. Na każdy przykład można podać kontrprzykład, bo język nie jest zamkniętym w sobie zbiorem. Użyłem raz słowo 'płat' w wyrażeniu: 'usta jak płat róży' . Tu też jest celowe bo usteczka to jak u laluni ;) . Uwagi merytoryczne bardzo doceniam. I nie miej obaw, że mnie w jakiś sposób dotkną. Wręcz przeciwnie, mogą skorygować lub nauczyć. Nie lubię natomiast błogiego stylu życzeniowego, bo jest dla mnie zbyt niebezpośredni, a tego u Ciebie w ogóle nie wyczuwam, deRuda :)
zgłoś
za różami nie przepadam, ale jeśli już - właśnie najbardziej podobają mi się takie - herbaciane :)
zgłoś
róże lubię tylko gdy jeden ich krzaczek gdzieś rośnie. Poletka i ogródeczki różane mnie nie przyciągają, Ananke :) . Jedną różę herbacianą daruję Tobie :)
zgłoś
nie wiem czym sobie zasłużyłam - ale ślicznie dziękuję :*
zgłoś
kwiat potrafię tylko dawać ;) Ten wypatrzony :)
zgłoś
:*
zgłoś
bardzo to miłe:)
zgłoś
witam mile Marjela :)
zgłoś
takie u mnie królują w ogrodzie:)
zgłoś
Śliczniutkie!
zgłoś
bo zacznę się kwiatami obsypywać, Teresko ;)
zgłoś
delikatność zwycięża po cichu...:)
zgłoś
w przeciwieństwie do jej braku, Haniu :)
zgłoś
Ku mojemu zdumieniu: kwitły któregoś roku w Licheniu, był grudzień, one na rabatce, piękne; myślę, że dla tamtego widoku - o ile mogłabym go zobaczyć raz jeszcze - wybrałabym się w daleką podróż
zgłoś
nie żałujesz, bo wrażenie pozostało w Tobie. Kiedyś uchwycisz w ramki swoja różę z Licheniu :) Licheń to tam gdzie jest bazylika?
zgłoś
Tak, Damianie; pisałam o Licheniu, gzie jest bazylika; a przed nią kwitły te róże; niesamowity widok...
zgłoś
... a wiesz, to jest niegłupi pomysł: namalować, uchwycić w ramki tamte kwiaty:) tylko buuuuu, nie umiem, bozia poskąpiła daru malowania:) nic to , zostaną w pamięci:)
zgłoś
i tak poduczyłem się o Licheniu dzięki Tobie, Wiktoria :). Przez Wikipedię i to mi wystarczy. Róży tam nie była. Jest w Tobie :). Też nie mam daru ani rysowania a tym bardziej malowania. Ale teraz uczą w przedszkolach malowania dłońmi i stopami. Ale nie zaryzykuję :)
zgłoś
:)) ale zrobię bibułkowe; takie umiem; dziękuję za piękną pocztówkę, pozdrawiam z Alaski :)
zgłoś
jesteś daleko a blisko gdy tak piszemy :)
zgłoś
bibułkowe chętnie obejrzę :)
zgłoś
Róże chcę oglądać w grudniu, wtedy duszy jest najcudniej:)
zgłoś
niech ta będzie również Twoją :)
zgłoś
...byłam tu...ale chciałam przyjść z prezentem...wtedy ręce miałam zajęte...teraz wolniejsze więc przychodzę...http://www.youtube.com/watch?v=OTaC_7UcWWo...to moja ulubiona...:)
zgłoś
..chciałabym zatrzymać chwile...święte chwile...ponabijać je na szpilki...a z nich wyszpilkować obraz...zafalować fale tęsknoty w morskim kolorze...donadzieić zieloną nadzieję w zielonej trawie...odsamotnić różową samotność na dnie jej kielicha samotności...odzazdrościć złotą zazdrość w forsycji...doradościć radość w rozniebieszczonych połoninach...docieplić ciepło w złocistych promieniach słonecznych...domiłować nieśmiałą miłość w herbacianym pąku róży...i dotykać palcami serca obrazu zaszpilkowanych chwil...i płynąć między szpilkami srebrnymi strumykami...i śnić...
zgłoś
malujesz obraz ... a jak go objąć? wskoczyć doń trzeba i tylko boso :)
zgłoś
...paleta zamiast głowy...sztalugi w miejscu brzucha i nóg...z nadgarstków sterczą wyrostki pędzli...dziwna postać krocząca pośród czarnych wronich pól...farb jak kameleon używa...skrywa pod nimi swe prawdziwe ja...wiatr nią targa jak strach...bo ona boi się...wietrznego śmiechu...jego silnych i zimnych słów...ten gwiżdże sobie...nie chce zaakceptować...tego, co w środku sztalug trwa...szarpie nimi...zdziera nałożone już warstwy farb...chce wydobyć duszę...tę, którą tak dobrze zna...jak nitkę...chce wyrwać z osnowy płótna...wyzwolić z ciężaru wielu farby warstw...nie rozumie, że to boli...że postaci czasu potrzeba...że inni z nagości jej duszy mogą się śmiać...że sama dusza zniknie...bo prawie nic nie waży...wietrze, zostaw choćby farby...duszy skrzydła domaluj kolorowe i delikatne...niech dusza uleci motylem...albo spłynie w obraz i stąpa boso...uważaj na szpilki, z natury są ostre...:)
zgłoś
siebie namalowałaś a gdzie ten malarz który stanie przed Tobą? ;)
zgłoś
...ze mnie marny malarz...a ten drugi, nie wiadomo czy stanie...bo wiesz, Vincent zapomniał kapelusza...bez jednego ucha....trudno malować...równowaga zwichnięta...:)
zgłoś
to co ja mam dopiero powiedzieć o sobie? ;)
zgłoś
...mam świadomość dobrych ram...obraz się maluję sam...:)))
zgłoś
rama jest czymś czego nie znosimy a lubimy ;)
zgłoś
wzruszają mnie herbaciane róże, śliczne zdjęcie i tekst :)
zgłoś
różyczko, różyczko nastaw swoje liczko. Dać buzi fasolce - nie srogie mi kolce ;)
zgłoś
nadstawiam policzek i lewy i prawy/ miech liczko się zaczerwieni/ dosyć tej wiecznej jesieni/ jesieni jesieni...// :)))
zgłoś
i ciepła zima nadeszła :)
zgłoś
tak jasno pogodnie promieniście/ byle jeszcze śniegu przybyło/ a słońce niech świeci oczywiście// :)
zgłoś
zima bez śniegu to brak czegoś istotnego. Musi być wyraźne odkrojenie się tej pory roku od innych :) Ze słońcem jaskrawym :)
zgłoś