Zmiana sposobu prezentacji
dla jednych dom to rodzina
dla innych to druga osoba
jeszcze inni mają ten pieprzony fizyczny dom, ktoś chce w nim na nich czekać,
a czują się bezdomni
życie nie penis, mawiali,
zawsze jest twarde
lecz czy kiedykolwiek cali
odsłoniliśmy się, gardę
opuszczając przed sobą nawzajem?
setki masek, murów, wymuszonego dobra,
niby ludzkim jesteśmy rodzajem,
a jednak bardziej jak obraz,
z linią kreśloną wedle celu
do osiągnięcia, z zamysłem, nieszczerze,
znaczy prawie szczerze, jak w hotelu
gdzie u siebie, ale Cię coś bierze
bo to nie to, nie tak, nie po Twojemu.
bo nikt nie wie, co dzieje się wewnątrz,
więc nie mogą sprostać temu
czego nikomu nie mówisz, że chcesz
może byłoby łatwiej gdyby tak
zrobiło się obojętne co myślą
zamiast czekać na znak
całkowitej akceptacji. bo nas skreślą.
O szyby deszcz dzwoni jesienny.
Jest takie miejsce nieopodal bloku obok, między przystankiem a domem, gdzie sygnał sieci komórkowej zanika. Niecałe dwa lata temu, bez netii w domu, trzeba było łapać zasięg niezabezpieczonych WiFi sąsiadów. Wraz z zapachem dymu unosił się w powietrzu internet z bloku naprzeciwko. W ten sposób, w ciemno, na próbę, na iPoda udało się pobrać „Nyan Cat: Lost in Space”. Ta melodyjka radosne, to skakanie, te godziny rozrywki.
Po powrocie do pracy, z której nie trzeba się już spieszyć, łatwo przegapić jak ukradkiem zachodzi, gdzieś za grubą warstwą deszczowych chmur, słońce. W domu czeka szum wentylatorów, kilka niezjedzonych owoców, pranie do wyprasowania, kopia danych do zrobienia i lampa do włączenia, ta, przed której włączaniem tak się należało wzbraniać, bo zdawało się, że nadto oświetla ekran. Można też siedzieć po ciemku i położyć się spać o godzinie 21, gdy nie sposób dłużej przeciągać patrzenia w sufit i natłoku zarzutów do samego siebie.
Kawa wydaje się tracić swój urok, skoro nie trzeba jej robić, a jedzenia organizm się nie domaga. Założenie jest przecież takie, że ciało samo wie, czego mu potrzeba. Lodówkę uzupełnia się symbolicznie, niepusta lodówka jest w dobrym tonie.
Tony płyną niechętnie z głośników w martwą przestrzęń.
Należy zakładać bluzę.
Nie ma sensu jechać rano rowerem.
