Pakujemy się z laskami do Szwejka na Placu Konstutucji. Schodzimy po schodach do podpiwniczenia. Cztery tatary i po kieliszku wódki dla każdej z nas. Kelner ma nienagannie białe zęby i okragły tyłek. Śmiejemy się do rozpuchu. Klaudia ma dziś wieczorem ochotę na ciacho. Roksi uwielbia Węgrów, a jeden z nich się tu kęci. Mela jutro ma zajęcia na podyplomówce, więc skończy ten wieczór wcześniej. Ja mam to w dupie, napiję jeszcze drinka.
cheers!
zgłoś
a tu żaden się nie kęci..
zgłoś
małe zapytanie- czy węgrów to chodzi tobie o Węgrów z państwa Węgier? po za tym na tak :)
zgłoś
tak, chodziło mi o Węgrów z państwa Węgry:)
zgłoś
a bo czasami jakimiś regionalnymi slangami i człowiek za gbura uchodzi :))
zgłoś
wyszło mi 4 tatary i 1 kieliszek wódki - na głowę, macie spust, ale rozumiem, że podkład musi być solidny nawet pod 1 kieliszek, nie warto ryzykować :))) (napisałabym "4 tatary i 4 kieliszki wódki" lub "po tatarze i kieliszku wódki" - nie mieszając określeń)
zgłoś
reszta zgrabnie jak.. kelner ;)
zgłoś
to coś matematyka zawodzi, cztery tatary i PO (nie jestem propolityczna, czytaj po kieliszku dla każdej z dziewczyn) kieliszku wódki, nieprawdaż:)
zgłoś
to nie matematyka, matematyka się zgadza. po prostu zastosowanie 2 różnych określeń sugeruje, ze chodzi o jakąś różnicę jednak. Ale to może być mój odbiór :)
zgłoś
hehehehehhhh no wyglądają na młode , a tu czytam , że z laskami ....te staruchy to niby takie nie gramotne a poźni jak juz fenyloetyloamina ruszy w boj to i ręce w tańcu potrafia podnieśc do gory hehehehh
zgłoś