Zanim jednak się zacznie, chcę powiedzieć Ci, więc teraz mówię:-), Mocna, że z dnia na dzień dziwię się i cieszę coraz bardziej, kiedy coraz ostrzej widzę, jak niezwykłą, a przecież nieoczekiwaną przygodę otworzyło dla mnie Twoje zaproszenie na Nocne Drogi. Bardzo Ci dziękuję. Ani mi zaświtało, kiedy pisałam pierwszą z dzisiaj już kilkunastu opowieści, ile skarbów da mi Twoje zaufanie.
Było, czy nie było, ale się zdarzyło, że dawno temu, wczoraj lub jutro, domu nie było, a Najludzie wytrzeszczali oczy tak, że można było nie wierzyć, że go nie ma, i śpiewali szantę: "Każdy Sam", której pierwsza zwrotka brzmi tak:
Podłoga-pokład huśtała się, gdy gramolił się do wyjścia z domu ostatni mieszkaniec, i wtedy Najludzie spostrzegli, że przecież trzeba powtórzyć refren:
A ponieważ bajka lubiła światy alternatywne, postanowiła przełączyć się na trochę do innego świata, zanim spróbuje podejść do drzwi razem z Ostatnim Mieszkańcem. A zatem, chodźmy teraz odpocząć.
Pośród butwiejących drzazg-olbrzymów, tak rozrośniętych w półmroku, że Najludzie upierali się, że to nie drzazgi, a kije – jeden Najczłowiek nawet głośno poświadczył, że miały po dwa końce, podczas gdy drzazgi mają po jednym – i wśród pokręconych korzeni, pełzło po pokładzie Ono.
Najludzie gapili się i powiadali, że Ono było lalką ze szmatek. Kiedy lalka czołgała się do wyjścia, Najludzie kłócili się o to, kto ją zrobił i co ma w środku:
niejeden dałby sobie rękę uciąć, jakby na czyjeś oczy widział, że lalka wypchała się i pozszywała sama, ale niejeden mówił, że to bzdura, ponieważ, jak wiadomo, więc trzeba zaśpiewać, że
ale wiesz to by było składnie i mnie bardziej czytać a tak co chwile dopisujesz i już się gubię do tego wygada jakbyś sama ze sobą rozmawiała a chyba nie rozmawiasz?
to możliwe, Marcel. a wiesz może, jak się opowiada bajkę, kiedy ktoś co rusz uznaje za stosowne przerwać, żeby zapewnić sobie i tylko sobie wygody, jakich oczekuje dla siebie, zamiast pójść i poszukać miejsca, gdzie będzie się czuł bardziej komfortowo?
Wśród Najludzi były też stronnictwa wnętrz: a to trocin, a to gąbki, a to gałganków środkowych w odróżnieniu od gałganków obrzeżowych, zwanych dalej granicznymi, ale do jutra dawno, dawno temu jeszcze nie ustalono faktów z pewnością.
Pokład ciemniał i kołysał się, a z nim Ono. Drzwi poskrzypywały, burty falowały: wybrzuszały się to do środka, to na zewnątrz, a ściana tuż przy wyjściu rozjaśniała się przy każdym wątłym ruchu lalki, która najciszej, jak potrafiła, wołała na pomoc Nocnego Gościa.
Jednak tym razem Nocny był chyba gdzieś daleko i jej nie usłyszał. W pobliżu siedzieli jedynie Najludzie i na czyjeś oczy widzieli, że na pokład zaczęła się sączyć woda. Dlatego mieli ochotę coś zrobić, a skoro tak, zaintonowali znowu pierwszą zwrotkę szanty, ponieważ drugiej jeszcze nie wymyślili:
Gałganki poczuły, że drzwi są tak daleko, że Ono nie dowlecze się do nich nigdy. Były coraz bardziej mokre, przeto i coraz cięższe. Najludzie zaczęli więc zakładać się, czy i kiedy Ono dosięgnie drzwi; stawki w zakładach tym wyżej rosły, im więcej przybywało wody na pokładzie.
A inny Najczłowiek zaszczebiotał: Uśmiechnij się! Uśmiech to lekarstwo. A grupa jeszcze innych Najludzi skandowała: Ruszaj się! Szybciej! Szybko! Szybciej! Więcej ruchu! Ruch to zdrowie! Ruch to zdrowie! Ruch to zdrowie!
A ktoś jeszcze inny zażyczył sobie od bajki składniejszego opowiadania, bo lubił, kiedy lalki pełzną w większym dla niego komforcie, bez zbędnych przerw.
I wtedy Nocny Gość wziął lalkę za rękę, Najludzie znikli, Drzazgi-Olbrzymy i korzenie pozbierały się i ułożyły w meble, szanta i okrzyki ucichły, woda opadła, a dom przestał się chybotać.
p.s. kiedy to teraz opowiadałam, przypomniało mi się zdjęcie, które ze dwa lata temu zrobiłam w jednym z polskich miast przy wschodniej granicy, przy bardzo maleńkim oczku wodnym w parku. spróbuję je testowo dołączyć, i zobaczyć, jak wygląda na Trumlu, bo jakość techniczna jest nieszczególna
polaczenie idealne twoje opowiesci i moje grafiki uwielbiam w odpowiednim mi czasie zaglebiac sie w twoje wizje. pozdrawiam
ps. nadrabiam zaleglosci nie bylo mnie dlugo reszte przeczytam jutro;-)
niepokój znajduję w muzyce hiszpanii..
zgłoś
czuję go...
zgłoś
ale powiem ci ze tak mialam ochote to zatytulowac, "nie pokoj"
zgłoś
oczywiscie ja sie zgadzam z toba w pelni co do twojego komentarza;-)
zgłoś
ale nie jestem dobra w nadawaniu tytulow
zgłoś
ma ktos propozycje?
zgłoś
pora na duchy ;)
zgłoś
Okej. Dziś najwyraźniej czas na piętnastą bajkę.
zgłoś
Zanim jednak się zacznie, chcę powiedzieć Ci, więc teraz mówię:-), Mocna, że z dnia na dzień dziwię się i cieszę coraz bardziej, kiedy coraz ostrzej widzę, jak niezwykłą, a przecież nieoczekiwaną przygodę otworzyło dla mnie Twoje zaproszenie na Nocne Drogi. Bardzo Ci dziękuję. Ani mi zaświtało, kiedy pisałam pierwszą z dzisiaj już kilkunastu opowieści, ile skarbów da mi Twoje zaufanie.
zgłoś
heh, zrobiłam literówkę. no, ale nie będę jej poprawiać, może to nie przypadek zrobił akurat tu i teraz Mocną z Nocnej :-)
zgłoś
Dobrze, to chodźmy, skoro iść mamy.
zgłoś
Było, czy nie było, ale się zdarzyło, że dawno temu, wczoraj lub jutro, domu nie było, a Najludzie wytrzeszczali oczy tak, że można było nie wierzyć, że go nie ma, i śpiewali szantę: "Każdy Sam", której pierwsza zwrotka brzmi tak:
zgłoś
Weź się w garść, się ściśnij, / aż stracisz oddech, / aż ci się przyśni, / jak wypić wodę.
zgłoś
Zawodzili tak chórem, bo dom zsuwał się na wodę, gdzie dali nura domownicy; w bezdni przepadły też sprzęty.
zgłoś
A refren szanty, jak gdzieniegdzie już widać, a gdzieniegdzie dopiero będzie widać, brzmiał tak:
zgłoś
Katastrof nie ma / bo Każdy Sam / układa sobie / swój własny kram.
zgłoś
Podłoga-pokład huśtała się, gdy gramolił się do wyjścia z domu ostatni mieszkaniec, i wtedy Najludzie spostrzegli, że przecież trzeba powtórzyć refren:
zgłoś
Katastrof nie ma / bo Każdy Sam / układa sobie / swój własny kram.
zgłoś
A ponieważ bajka lubiła światy alternatywne, postanowiła przełączyć się na trochę do innego świata, zanim spróbuje podejść do drzwi razem z Ostatnim Mieszkańcem. A zatem, chodźmy teraz odpocząć.
zgłoś
Do innego dobrego później, Nocna. http://www.youtube.com/watch?v=Ae2wX5a5IXA
zgłoś
Czas nam w dalszą drogę iść, Nocna. I, jako i zwykle, rzecz jasna, możemy iść razem, i możesz poczekać, jeśli tak wolisz :-)
zgłoś
Pośród butwiejących drzazg-olbrzymów, tak rozrośniętych w półmroku, że Najludzie upierali się, że to nie drzazgi, a kije – jeden Najczłowiek nawet głośno poświadczył, że miały po dwa końce, podczas gdy drzazgi mają po jednym – i wśród pokręconych korzeni, pełzło po pokładzie Ono.
zgłoś
Najludzie gapili się i powiadali, że Ono było lalką ze szmatek. Kiedy lalka czołgała się do wyjścia, Najludzie kłócili się o to, kto ją zrobił i co ma w środku:
zgłoś
niejeden dałby sobie rękę uciąć, jakby na czyjeś oczy widział, że lalka wypchała się i pozszywała sama, ale niejeden mówił, że to bzdura, ponieważ, jak wiadomo, więc trzeba zaśpiewać, że
zgłoś
Katastrof nie ma / bo Każdy Sam / układa sobie / swój własny kram.
zgłoś
isso czy nie mogłabyś tak w jedynym komentarzy robisz się rozwlekła :)
zgłoś
gdybym mogła, toby był jeden, Marcel. zatem, najwidoczniej, nie mogę
zgłoś
ale wiesz to by było składnie i mnie bardziej czytać a tak co chwile dopisujesz i już się gubię do tego wygada jakbyś sama ze sobą rozmawiała a chyba nie rozmawiasz?
zgłoś
to możliwe, Marcel. a wiesz może, jak się opowiada bajkę, kiedy ktoś co rusz uznaje za stosowne przerwać, żeby zapewnić sobie i tylko sobie wygody, jakich oczekuje dla siebie, zamiast pójść i poszukać miejsca, gdzie będzie się czuł bardziej komfortowo?
zgłoś
chwileczkę to znaczy ze dopisujesz tylko by bardziej ale i tak to co piszesz jest dobre
zgłoś
Wśród Najludzi były też stronnictwa wnętrz: a to trocin, a to gąbki, a to gałganków środkowych w odróżnieniu od gałganków obrzeżowych, zwanych dalej granicznymi, ale do jutra dawno, dawno temu jeszcze nie ustalono faktów z pewnością.
zgłoś
Pokład ciemniał i kołysał się, a z nim Ono. Drzwi poskrzypywały, burty falowały: wybrzuszały się to do środka, to na zewnątrz, a ściana tuż przy wyjściu rozjaśniała się przy każdym wątłym ruchu lalki, która najciszej, jak potrafiła, wołała na pomoc Nocnego Gościa.
zgłoś
Jednak tym razem Nocny był chyba gdzieś daleko i jej nie usłyszał. W pobliżu siedzieli jedynie Najludzie i na czyjeś oczy widzieli, że na pokład zaczęła się sączyć woda. Dlatego mieli ochotę coś zrobić, a skoro tak, zaintonowali znowu pierwszą zwrotkę szanty, ponieważ drugiej jeszcze nie wymyślili:
zgłoś
Weź się w garść, się ściśnij, / aż stracisz oddech, / aż ci się przyśni, / jak wypić wodę.
zgłoś
Gałganki poczuły, że drzwi są tak daleko, że Ono nie dowlecze się do nich nigdy. Były coraz bardziej mokre, przeto i coraz cięższe. Najludzie zaczęli więc zakładać się, czy i kiedy Ono dosięgnie drzwi; stawki w zakładach tym wyżej rosły, im więcej przybywało wody na pokładzie.
zgłoś
Jeden z Najludzi krzyknął więc do lalki: Pośpiesz się! Czas nas goni!
zgłoś
A inny Najczłowiek zaszczebiotał: Uśmiechnij się! Uśmiech to lekarstwo. A grupa jeszcze innych Najludzi skandowała: Ruszaj się! Szybciej! Szybko! Szybciej! Więcej ruchu! Ruch to zdrowie! Ruch to zdrowie! Ruch to zdrowie!
zgłoś
A ktoś jeszcze inny zażyczył sobie od bajki składniejszego opowiadania, bo lubił, kiedy lalki pełzną w większym dla niego komforcie, bez zbędnych przerw.
zgłoś
Bajka poczuła, że woda podchodzi jej do gardła i zakrztusiła się. – Nocny Gościu! – zawołała, kiedy tylko odzyskała oddech. – Nocny Gościu.
zgłoś
I wtedy Nocny Gość wziął lalkę za rękę, Najludzie znikli, Drzazgi-Olbrzymy i korzenie pozbierały się i ułożyły w meble, szanta i okrzyki ucichły, woda opadła, a dom przestał się chybotać.
zgłoś
I drzwi się wtedy zamknęły, ale jedynie na trochę koniec, trochę nie.
zgłoś
Pozdrowienie Agnieszki, Nocna :-) I zostawiam po raz drugi piosenkę, którą kiedyś jednej z Twoich grafik podarował Bazyliszek
zgłoś
http://www.youtube.com/watch?v=_KA2jLGf7GM
zgłoś
p.s. kiedy to teraz opowiadałam, przypomniało mi się zdjęcie, które ze dwa lata temu zrobiłam w jednym z polskich miast przy wschodniej granicy, przy bardzo maleńkim oczku wodnym w parku. spróbuję je testowo dołączyć, i zobaczyć, jak wygląda na Trumlu, bo jakość techniczna jest nieszczególna
zgłoś
polaczenie idealne twoje opowiesci i moje grafiki uwielbiam w odpowiednim mi czasie zaglebiac sie w twoje wizje. pozdrawiam ps. nadrabiam zaleglosci nie bylo mnie dlugo reszte przeczytam jutro;-)
zgłoś
o, wydaje się, że odpowiedni czas jest w sam raz dla nich :-)
zgłoś