mała
WSZYSTKIE PRACE Poezja (26) Proza (3)
O autorze Znajomi (1)

Zmiana sposobu prezentacji

20 czerwca 2014

proza

mała
mała

Niemożliwa miłość

Wakacyjnego ranka Ewa nie spodziewała się że ten dzień odmieni na zawsze jej życie. Pijąc poranną kawę wystukała kolejny obcy numer pisząc iż szuka przyjaciela, nie mogła pozbierać się po śmierci przyjaciółki.
 Wieczorem odpisał on Marek. Pisali o niczym cały wieczór i kolejnego dnia przepisali pól dnia. Po dwóch dniach wyszło iż dzieli ich różnica 17 lat. Ona miała zaledwie 16. Postanowiła usunąć numer, tego dnia kiedy nie pisali nie mogła sobie znaleźć zajęcia. Kolejnego dnia udało jej się odzyskać kontakt, gdy nagle powiedział przypadkiem o żonie. Bijąc sie z myślami spędziła dzień. Tłumaczył jej że są tylko znajomymi i zbyt wiele ich dzieli, do tego odległość ponad 500 km, więc mogą utrzymywać kontakt.
 Pisali calymi dniami, Ewa żyła jak w bajce, MArek pisał jej wiersze. Rozumiał każdy problem. Pewnego dnia postanowili porozmawiać, dziewczyna zakochała się w nieziemsko ciepłym głosie. Po trzech miesiącach stwierdziła iż choć to niemożliwe ona kocha Marka. Wyznała mu miłość, a on odwzajemnił wyznanie. Wciąż byli przyjaciółmi, ostoją dla siebie w trudnych chwilach. Nierealna rzeczywistość została przerwana grudniowego dnia. On postanowił zadbać o swoje małżeństwo. Ewa została sama ze swoją miłością i wspomnieniami. Całymi dniami kryła się z łzami, nikt nie wiedział co się działo u niej przez pół roku.
 Czasem rozmawiali z Markiem ale każda taka rozmowa (...)

--- cały tekst ---

7 października 2012

proza

mała
mała

Prawdziwa przyjaźń

- Znów wróciło - rzekłam spoglądając w oczy Ewy
- Ty nigdy nie przestałaś go kochać, to było widać zawsze kiedy o nim mówiłaś, ten błysk w oczach i cichy uśmiech - odpowiedziała z charakterystyczną nutą pewności siebie.
- No tak, ale to mój przyjaciel i przecież obiecałam, że to uczucie nigdy nie wróci - wymamrotałam przez łzy.
Znałam Piotrka już 8 lat a on wrócił niedawno do swojej byłej. Kiedy się rozstali między nami zaczęło iskrzyć, ale on wybaczył jej zdradę i ja zostałam przyjaciółką jak dawniej.
- Jak ja mam patrzeć jak on tuli ją z czułością a ona uśmiecha się do mnie z tą ironią - ciągnęłam dalej.
- Zostaw tę przyjaźń i zapomnij o nim i o tym co było - radziła mi przyjaciółka.
- To tak jak bym zabiła samą siebie i wyrzuciła do śmieci tyle wspaniałych chwil - broniłam swego.
- To jak chcesz to robić ? - spytała z lekkim zdenerwowaniem - skoro Ty już na początku ledwo się trzymasz - pouczała mnie dalej.
Ja gdzieś w głębi serca przyznawałam jej racje, ale on przecież jest częścią mojego życia, tyle razy się wyciągaliśmy z kłopotów.
- Nie wiem - odpowiedziałam już pełna łez.
Przytuliła mnie czule, uśmiechając się i to było mi najbardziej potrzebne w tym momencie, wiedziałam że cokolwiek zrobię ona mnie wesprze.
- A może my ci kogoś znajdziemy ? - wymyśliła uradowana.
- Dziękuję ale nie jestem (...)

--- cały tekst ---

7 października 2012

proza

mała
mała

Wyprawa

Szpitalne łóżko nie było miejscem, w którym Marysia chciała spędzić kolejną noc. Od wypadku w górach minął już  miesiąc a ona ciągle nie mogła opuścić budynku.
  W lutym wybrała się z narzeczonym do Zakopanego podczas drogi do Pięciu Stawów porwała ich lawina. Marek złamał nogę a dziewczyna ruszyła w stronę schroniska by sprowadzić pomoc. Walczyła ze śnieżycą i gdy doszła do celu zdążyła powiedzieć o położeniu ukochanego i padła wycieńczona. Wezwana karetka zabrała ją do szpitala, natomiast w poszukiwaniu Marka ruszyli ratownicy TOPR. Odnalezienie chłopaka trwało trzy godziny gdyż spadła kolejna warstwa śniegu i został on przysypany a nie było z nim żadnego kontaktu. Na jego zwłoki wpadł młody ratownik.
 U Marysi stwierdzono ostre zapalenie płuc. Po odzyskaniu przytomności pytała co się stało i gdzie jest Marek, powiedziano jej że wyszedł ze szpitala gdyż miał tylko złamaną nogę i można go było wypuścić.
Mijały tygodnie a ona pytała czemu on się nie odzywa, wmawiano jej że Marek znalazł sobie inną dziewczynę. Rodzice dziewczyny nie akceptowali go ponieważ był sierotą z domu dziecka, a Marysia pochodziła z rodziny "na poziomie".
- Wczoraj widziano Marka jak szedł do domu z nową dziewczyną, wiesz on już tak ma nie jest nauczony miłości, bo kto go miał nauczyć, zależało mu na naszych pieniądzach, a tamta jest pewnie bogatsza - mówiła jej w oczy (...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się