Zmiana sposobu prezentacji
Słowa zastygają
we łzach,
Tyle chce
powiedzieć,
Ujrzeć uśmiech
promienisty,
Zamienić słowo
z przyjacielem,
Choćby wysłać
list do nieba.
Serce ściskało
ciche łkanie,
Godziłam się
z bolesną prawdą,
Spoglądałam z
nieśmiałością,
Na drewnianą
skrzynię,
Skryła w sobie
tyle życia.
Znowu widziałam
moje wiyrchy
najcudowniejsze,
Oddychałam
powietrzem
najczystszym,
Szłam wysoko
do wierzchołków
wymarzonych,
Moje hory napawały
spokojem jak
tylko one potrafią,
Choć tylko przez sen
ale patrzyłam na
ukochane skole.
Nie da się
zabacyć moich
want.
(...)
--- cały tekst ---
Każdego dnia
patrzyliśmy
na pierwsze kroki
naszej miłości.
Słuchaliśmy
wzruszeni
gdy wypowiedziała
słowa najsłodsze.
Ukochaliśmy
miłość naszą
tak niemożliwie
nierealną.
Pogrzebaliśmy
ją potokiem łez,
dziś nie stać nas
nawet na wspomnienia.
Wakacyjnego ranka Ewa nie spodziewała się że ten dzień odmieni na zawsze jej życie. Pijąc poranną kawę wystukała kolejny obcy numer pisząc iż szuka przyjaciela, nie mogła pozbierać się po śmierci przyjaciółki.
Wieczorem odpisał on Marek. Pisali o niczym cały wieczór i kolejnego dnia przepisali pól dnia. Po dwóch dniach wyszło iż dzieli ich różnica 17 lat. Ona miała zaledwie 16. Postanowiła usunąć numer, tego dnia kiedy nie pisali nie mogła sobie znaleźć zajęcia. Kolejnego dnia udało jej się odzyskać kontakt, gdy nagle powiedział przypadkiem o żonie. Bijąc sie z myślami spędziła dzień. Tłumaczył jej że są tylko znajomymi i zbyt wiele ich dzieli, do tego odległość ponad 500 km, więc mogą utrzymywać kontakt.
Pisali calymi dniami, Ewa żyła jak w bajce, MArek pisał jej wiersze. Rozumiał każdy problem. Pewnego dnia postanowili porozmawiać, dziewczyna zakochała się w nieziemsko ciepłym głosie. Po trzech miesiącach stwierdziła iż choć to niemożliwe ona kocha Marka. Wyznała mu miłość, a on odwzajemnił wyznanie. Wciąż byli przyjaciółmi, ostoją dla siebie w trudnych chwilach. Nierealna rzeczywistość została przerwana grudniowego dnia. On postanowił zadbać o swoje małżeństwo. Ewa została sama ze swoją miłością i wspomnieniami. Całymi dniami kryła się z łzami, nikt nie wiedział co się działo u niej przez pół roku.
Czasem rozmawiali z Markiem ale każda taka rozmowa (...)
--- cały tekst ---
Obca tragedia
przyniosła
tamte chwile.
To samo
czekanie
na wieści.
Wiadomość
ostateczna
identyczna.
Każda śmierć
na szlaku tą
z przed kilku lat.
(...)
--- cały tekst ---
Nad morzami
słońce układa
do snu
rozbujana fale.
Górskie szczyty
okala
wschodzący
księżyc.
Gdzieś między
dwoma żywiołami
wędrują dwie
wesołe dusze.
Ciągle trzymają
wiosła w dłoniach
stopami wędrują
po niebiańskich szczytach.
Z uśmiechem spoglądam ku chmurom.
On jest wśród nich.
Pewnie zdobywa kolejny szczyt.
Taki radosny jak zawsze.
Cosik banuje
serce za
Wierchami
wysokimi
haj halny
łzy wysusza
śpiwo wesoło
w uszy
leźć wysoko
po tych
szczytach
me marzenie
(...)
--- cały tekst ---
