plaża, piłkarze ci dwaj po lewo jakby grali w jednej drużynie, wielbłąd; brakuje tylko dwóch ludzi z szafą wynurzających się z morza jak u Polańskiego; fajne
wierszem Mai Ignasiak:
W SZAFIE
Mała Hania już od rana zabrała się do sprzątania.
Najpierw szafę otworzyła i ubranka ułożyła:
bluzki razem ze swetrami,
a czapeczki z szalikami.
Potem spodnie i spódniczki
a na końcu rękawiczki.
– Ach, jak w mojej szafie ładnie.
Wszystko ułożone zgrabnie.
Nikt nie powie, jakem Hania,
że w nieładzie mam ubrania.
Teraz mogę iść do Zosi
i na lody ją zaprosić.
Tylko Hania drzwi zamknęła,
bluzka kłótnię rozpoczęła:
– Nie chcę leżeć przy sweterkach!
I nie lubię pulowerka!
Tak. Opuszczam was kochani.
Wolę półkę ze spodniami.
Odepchnęła się mankietem i zleciała w dół z beretem.
Beret złapał w locie szelki, dwa szaliki, trzy sweterki,
potem spodnie i spódnice, a na końcu rękawice.
Golf łokciami się rozpychał.
Sapał, stękał...
– A psik! – kichał.
Jakby tego było mało w szafie groźnie zatrzeszczało
i zadrżała szafa cała.
Zmartwi się Haneczka mała,
bo wśród tego zamieszania pomieszały się ubrania.
Pierwszy podniósł golf rękawy.
– Tak się kończą te zabawy.
Tylko patrzeć jak się zlecą złote mole i nas zjedzą.
Szalik dodał:
– Hania dbała, w piękną kostkę nas składała.
Golf ma rację - za chwileczkę mole potną nas na sieczkę.
Rękawiczki przyklasnęły.
Przeciągnęły się, ziewnęły.
Potem cicho, na paluszkach wspięły się po dwóch poduszkach
na szczyt ubrań:
- Zgińcie strachy! – zawołały - Precz od szafy! Prędzej wrota wyważymy zanim mole tu wpuścimy!
Wszyscy raaazem!
I raz jeeeszcze!
Ustąpiły drzwi nareszcie.
Wysypały się spódnice, czapki, swetry, rękawice,
szalik z bluzką i sweterek, a na końcu pulowerek.
Na to wszystko weszła Hania:
– Kto rozrzucił tak ubrania?
Przecież rano posprzątałam.
W szafie też poukładałam.
Znowu się do pracy wzięła
i ubrania uprzątnęła.
W szafie zgoda, miłość wielka.
Bluzka leży przy sweterkach.
Beret, czapka i spódnice
wyglądają wyśmienicie.
I śpiewają chórem.
Zgodnie:
– Znowu żyje się wygodnie.
No a mole?
Niechaj wiedzą, że w tej szafie nic nie zjedzą.
Autor: Maja Ignasiak
plaża, piłkarze ci dwaj po lewo jakby grali w jednej drużynie, wielbłąd; brakuje tylko dwóch ludzi z szafą wynurzających się z morza jak u Polańskiego; fajne
zgłoś
dzięki :)
zgłoś
ludzie sa... szafa jeszcze zanurzona w morzu...
zgłoś
hmm.. a co w tej szafie..
zgłoś
wierszem Mai Ignasiak: W SZAFIE Mała Hania już od rana zabrała się do sprzątania. Najpierw szafę otworzyła i ubranka ułożyła: bluzki razem ze swetrami, a czapeczki z szalikami. Potem spodnie i spódniczki a na końcu rękawiczki. – Ach, jak w mojej szafie ładnie. Wszystko ułożone zgrabnie. Nikt nie powie, jakem Hania, że w nieładzie mam ubrania. Teraz mogę iść do Zosi i na lody ją zaprosić. Tylko Hania drzwi zamknęła, bluzka kłótnię rozpoczęła: – Nie chcę leżeć przy sweterkach! I nie lubię pulowerka! Tak. Opuszczam was kochani. Wolę półkę ze spodniami. Odepchnęła się mankietem i zleciała w dół z beretem. Beret złapał w locie szelki, dwa szaliki, trzy sweterki, potem spodnie i spódnice, a na końcu rękawice. Golf łokciami się rozpychał. Sapał, stękał... – A psik! – kichał. Jakby tego było mało w szafie groźnie zatrzeszczało i zadrżała szafa cała. Zmartwi się Haneczka mała, bo wśród tego zamieszania pomieszały się ubrania. Pierwszy podniósł golf rękawy. – Tak się kończą te zabawy. Tylko patrzeć jak się zlecą złote mole i nas zjedzą. Szalik dodał: – Hania dbała, w piękną kostkę nas składała. Golf ma rację - za chwileczkę mole potną nas na sieczkę. Rękawiczki przyklasnęły. Przeciągnęły się, ziewnęły. Potem cicho, na paluszkach wspięły się po dwóch poduszkach na szczyt ubrań: - Zgińcie strachy! – zawołały - Precz od szafy! Prędzej wrota wyważymy zanim mole tu wpuścimy! Wszyscy raaazem! I raz jeeeszcze! Ustąpiły drzwi nareszcie. Wysypały się spódnice, czapki, swetry, rękawice, szalik z bluzką i sweterek, a na końcu pulowerek. Na to wszystko weszła Hania: – Kto rozrzucił tak ubrania? Przecież rano posprzątałam. W szafie też poukładałam. Znowu się do pracy wzięła i ubrania uprzątnęła. W szafie zgoda, miłość wielka. Bluzka leży przy sweterkach. Beret, czapka i spódnice wyglądają wyśmienicie. I śpiewają chórem. Zgodnie: – Znowu żyje się wygodnie. No a mole? Niechaj wiedzą, że w tej szafie nic nie zjedzą. Autor: Maja Ignasiak
zgłoś