młodość to teatr, w którym na wysokich koturnach i w najrozmaitszych kostiumach poruszają się dzieci, powtarzając bezmyślnie wyuczone kwestie, które rozumieją tylko w połowie, ale którym są fantastycznie oddane; ten "cały świat" nie dorósł do prawdy, bo rzucają mu się w oczy przeważnie zmarszczki..
Ja mam nadzieję Alt, że młoda duchem będe do końca i w tym wymiarze o jakim ja myślę, młodość jest warunkiem poczucia spełnienia, szczęścia, jest warunkiem siły twórczej, i można tu jeszcze wymieniać i wymieniać
to co nazywasz "młodością duchem", to nie żadna młodość tylko dojrzałość; stąd można powiedzieć, że do takiej "młodości" trzeba dojrzeć; ale dane jest to nielicznym..
I tu pozwolę sobie drogi Alcie myśleć inaczej. Dojrzałość owszem jest niezbędna by być "młodym duchem", młodość duchem czerpie z dojrzałości, niejako z niej się wywodzi. Znam wielu tzw.dojrzałych, którym mentalnością bliżej do tetryków, innymi słowy, dojrzałość to ważna zmienna w procesie utrzymania młodości ducha :-)
tetryk to jest odrębna gałąź ewolucyjna i nie ma nic wspólnego z dojrzałością; wprost przeciwnie - jest oznaką oderwania od realnego życia; pisałem, że właściwa dojrzałość jest dostępna nielicznym; starzec nie jest synonimem człowieka dojrzałego..
Alt z grubsza mówimy o tym samym, tylko inaczej to nazywamy. Oczywiście, że starzec nie jest synonimem człowieka dojrzałego! Nic takiego broń boże nie napisałam. Starcem, tetrykiem można być wieku nawet 30 lat i odwrotnie, młodym duchem można być do końca swoich dni, do sędziwej starości.
młodość jest straszna..
zgłoś
W istocie, cały świat ślepo jej pragnąc nie zna tej prawdy ;-)
zgłoś
choć tu pomarszczona..
zgłoś
młodość to teatr, w którym na wysokich koturnach i w najrozmaitszych kostiumach poruszają się dzieci, powtarzając bezmyślnie wyuczone kwestie, które rozumieją tylko w połowie, ale którym są fantastycznie oddane; ten "cały świat" nie dorósł do prawdy, bo rzucają mu się w oczy przeważnie zmarszczki..
zgłoś
trudno zainteresować sie wspomnieniami młodszych od nas..
zgłoś
Ja mam nadzieję Alt, że młoda duchem będe do końca i w tym wymiarze o jakim ja myślę, młodość jest warunkiem poczucia spełnienia, szczęścia, jest warunkiem siły twórczej, i można tu jeszcze wymieniać i wymieniać
zgłoś
to co nazywasz "młodością duchem", to nie żadna młodość tylko dojrzałość; stąd można powiedzieć, że do takiej "młodości" trzeba dojrzeć; ale dane jest to nielicznym..
zgłoś
I tu pozwolę sobie drogi Alcie myśleć inaczej. Dojrzałość owszem jest niezbędna by być "młodym duchem", młodość duchem czerpie z dojrzałości, niejako z niej się wywodzi. Znam wielu tzw.dojrzałych, którym mentalnością bliżej do tetryków, innymi słowy, dojrzałość to ważna zmienna w procesie utrzymania młodości ducha :-)
zgłoś
tetryk to jest odrębna gałąź ewolucyjna i nie ma nic wspólnego z dojrzałością; wprost przeciwnie - jest oznaką oderwania od realnego życia; pisałem, że właściwa dojrzałość jest dostępna nielicznym; starzec nie jest synonimem człowieka dojrzałego..
zgłoś
tetrycy to są ci, co z braku dojrzałości jeszcze nie weszli na drzewo..
zgłoś
o kurde..
zgłoś
a czasu jakby coraz mniej mają, choć trudno wyrokować w sprawach tak jednostkowych..
zgłoś
Alt z grubsza mówimy o tym samym, tylko inaczej to nazywamy. Oczywiście, że starzec nie jest synonimem człowieka dojrzałego! Nic takiego broń boże nie napisałam. Starcem, tetrykiem można być wieku nawet 30 lat i odwrotnie, młodym duchem można być do końca swoich dni, do sędziwej starości.
zgłoś
Łasy światła....
zgłoś
od razu widać, że zachłanhny, nie? ;)
zgłoś
O tak :-)
zgłoś