w opustoszałym pokoju
bez okien i drzwi
w czterech ścianach
oblepionych smołą
zaklęta
brak światła
brak energii
brak wiary
brak braku
przylepiona do sufitu
lepem na muchy
nadzieja
przyłapana
na istnieniu
rumieni się ze wstydu
strachem napędzana
błaga o życie
- nie ma racji bytu
Packą na muchy
rozdrobniona
na dziesiątki kawałków
uśmierconą
przylepiam do smoły
-we mnie nie ma
miejsca dla nikogo/niczego!!!
dlaczego
zgłoś
Bywają dni, gdy w człowieku istnieje otchłań, w której się zatraca.. a między osobami najbliższymi dzieli przepaść, z którą nie można sobie poradzić.. niekiedy tylko samotność może uratować
zgłoś
wybacz juz nie znam wlasnego imienia, powroce jutro, gdy mi kosci poskladaja, poczekasz?
zgłoś
"wszystkie moje ucieczki dojrzewają we mnie ostrza róży rzuconej na wiatr poświatu snu gdzie jeszcze przybyć mogę przed zachodem słońca? jakie drogi odnajdzie moja rozpacz i lęk? wszystkie moje ucieczki dojrzewają we mnie kamieniem, który tonie garścią soli w ranie jakie drogi odnajdę w szaleństwie ciemności? wszystki moje ucieczki dojrzewają we mnie chłodnym czołem nocy (tak pochyl się zwiastunko)"
zgłoś
"-we mnie nie ma / miejsca dla nikogo/niczego!!!". Skąd więc wzięło się miejsce dla czytelnika? Dobrego
zgłoś
Jay, rozumiem, są takie dni, czasem lata. Namalowałaś je bardzo jednoznacznie. Dla mnie to krzyk rozpaczy. Nie odtrącaj pomocnej dłoni. Muszę to jeszcze przetrawić. Pozdrawiam serdecznie:)
zgłoś