13 june 2012

poetry

jayB
jayB

***

w opustoszałym pokoju
bez okien i drzwi
w czterech ścianach
oblepionych smołą
zaklęta

brak światła
brak energii
brak wiary
brak braku

przylepiona do sufitu
lepem na muchy
nadzieja

przyłapana
na istnieniu
rumieni się ze wstydu

strachem napędzana
błaga o życie
- nie ma racji bytu

Packą na muchy
rozdrobniona
na dziesiątki kawałków

uśmierconą
przylepiam do smoły
-we mnie nie ma
miejsca dla nikogo/niczego!!!

Szel
13 june 2012 at 00:08

dlaczego

report

jayB
13 june 2012 at 10:27

Bywają dni, gdy w człowieku istnieje otchłań, w której się zatraca.. a między osobami najbliższymi dzieli przepaść, z którą nie można sobie poradzić.. niekiedy tylko samotność może uratować

report

Bazyliszek
13 june 2012 at 00:27

wybacz juz nie znam wlasnego imienia, powroce jutro, gdy mi kosci poskladaja, poczekasz?

report

jayB
13 june 2012 at 10:34

"wszystkie moje ucieczki dojrzewają we mnie ostrza róży rzuconej na wiatr poświatu snu gdzie jeszcze przybyć mogę przed zachodem słońca? jakie drogi odnajdzie moja rozpacz i lęk? wszystkie moje ucieczki dojrzewają we mnie kamieniem, który tonie garścią soli w ranie jakie drogi odnajdę w szaleństwie ciemności? wszystki moje ucieczki dojrzewają we mnie chłodnym czołem nocy (tak pochyl się zwiastunko)"

report

issa
13 june 2012 at 10:34

"-we mnie nie ma / miejsca dla nikogo/niczego!!!". Skąd więc wzięło się miejsce dla czytelnika? Dobrego

report

Joha
13 june 2012 at 11:02

Jay, rozumiem, są takie dni, czasem lata. Namalowałaś je bardzo jednoznacznie. Dla mnie to krzyk rozpaczy. Nie odtrącaj pomocnej dłoni. Muszę to jeszcze przetrawić. Pozdrawiam serdecznie:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register