gdzieś pomiędzy niebo wisi na ścianie, gwiazdy czerpię pełną garścią i przesypuję do butelki, posłużą mi za świetliki gdy zapadnie mrok, z szafy wyjmuję wilkołaki i bawię się nimi w berka wkładając im do głów sowią filozofię. Szprychy słoneczne splatam w warkocz i wyczesuję potem kolejne życzenia, gołębiami wypuszczam przez otwarte okno.
gdzieś pomiędzy niebo wisi na ścianie, gwiazdy czerpię pełną garścią i przesypuję do butelki, posłużą mi za świetliki gdy zapadnie mrok, z szafy wyjmuję wilkołaki i bawię się nimi w berka wkładając im do głów sowią filozofię. Szprychy słoneczne splatam w warkocz i wyczesuję potem kolejne życzenia, gołębiami wypuszczam przez otwarte okno.
zgłoś
Nie wiedziałam , że tam są wilkołaki :/ Pięknie opisana atmosfera , postaram się częściej splatać szprychy ;)
zgłoś
teraz powinny być wilkory :))
zgłoś
dobre :-)
zgłoś
Dawno tam mnie nie było , pewnie pająki wszamały to coś co mieszka w szafie:)
zgłoś
To nie fotel - to stare krzesło przykryte poszewką od poduszki , która została zakupiona w ciucholandzie :)
zgłoś
In times of unprecedented change certain things appear to be strange. - Simple Observation 122
zgłoś