Zmiana sposobu prezentacji

31 marca 2014

proza

doremi
doremi

obwisłe cycki i celulit to pryszcz…

To nie ma nic do rzeczy, ale dzień był ponury. Słońce nie zaglądało do okna, wręcz przeciwnie – leniwie, ospale stukał deszcz. Cichutkie kap, kap, nie przeszkadzało mi w sprawnym wykulaniu się z łóżka. Wcześniej, jeszcze w pozycji na wpół leżącej łyknęłam dwie tabletki przeciwbólowe – jaka ulga, nareszcie coś niewyobrażalnego. Ostatnio prześladuje mnie ból, to w krzyżu, to w prawym oku, cholera wie co jeszcze się może przytrafić… i jest! Żeby było ciekawiej kilka dni temu temu skręciłam prawą nogę. Prawa noga, prawe oko, zaraz, zaraz…, z lewej były marzenia – „delikatnie” wyłuskano. Co to  się z człowiekiem porobiło…? Jakoś dziwnie pasuje mi do tej sytuacji określenie człowiek -  przy tak wielu kontuzjach, lekkiej niesprawności, to takie ludzkie określenie. Żeby  podreperować zdrowie poddaję się zabiegom lekarza. Jeździ do niego cała „zgraja” również bardzo młodych ludzi i nie ukrywam, że mnie - ciotkę klotkę podnosi to na duchu. Medyk nie medyk, w obolałe miejsce wstrzykuje jakiś specyfik, do tej pory /w moim przypadku/ to okolica krzyża – wszystkim polecam bo niewiele liczy za wizytę! Na efekty oczywiście trzeba poczekać, cierpliwość - zdaniem doktora - popłaca. Teraz będę zmuszona włączyć do leczenia kostkę prawej stopy. Obolała zapodałam siostrze ciotecznej, że muszę mieć ostrzyknięte następne miejsce.
- Zwariowałaś, co to za zastrzyki, może pavulon ?
- (...)

--- cały tekst ---

21 lipca 2012

proza

doremi
doremi

Top - modelka w świetle reflektorów

Leśne jury zaprosiło biedronkę na sesję zdjęciową. Do zdjęć oddelegowano – wytrawnego fotografa- znanego w całej okolicy niedźwiadka wykidajło, przygotowanego w każdej chwili do interwencji w razie przepychanek i gorszącego zachowania fotoreporterów, co nie należało w tym lesie do rzadkości. Z drugiej strony trudno się dziwić, przecież każdy chciał znaleźć  się b. blisko top-modelki / wszystkie zwierzęta tak oto postrzegały to piękne nakrapiane bóstwo/. Sesję przygotowano w godzinach porannych. Biedronka miała do wyboru miejsce, strój i inne rekwizyty pomocne w „powaleniu wszystkich na kolana”. Wybrała basen bez wody  i wysoką trampolinę, po to, by utrzymać wszystkich w nieodzownym w takich sytuacjach napięciu. Niedźwiadek z ustawionym na odpowiednie piksele  aparatem fotograficznym czekał na „wejście smoka”. Nie było mu obojętne, czym zaskoczy Baśka /tak ja nazywał/ i serce waliło mu jak młotem, przez co aparat fotograficzny wyglądał jak wielki rozrusznik serca. I oto na scenę, a raczej trampolinę wchodzi biedronka. Trampolina wygląda niczym nitka, ale Baśka nie traci rezonu, patrząc wszystkim w oczy,  z nogi na nogę, wędruje na samą końcówkę zielonej deski. Zaczyna się chybotać. Wszyscy, którzy to oglądają, zamierają w bezruchu. Wydaje się, że maleństwo zginie na oczach biegających nerwowo fotografów i tłumu gapiów. Doświadczony lis prowadzący całe to widowisko ucisza wszystkich i prosi (...)

--- cały tekst ---

26 marca 2012

proza

doremi
doremi

o poranku

mata na podłogę
rozpoczynaj jogę
konieczna medytacja
akceptacja relaksacja

obudź receptory
porusz wszystki zmysły
trzymaj jak na smyczy
żeby gdzieś nie prysły

(...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się