Zmiana sposobu prezentacji
Dotknij mnie,
drżącą dłonią, białą
tak nieskazitelnie, delikatnie
...jak tylko ty tylko potrafisz,
dotknij ustami śniadej szyi
chcę się upić dziś troszeczkę
i zapomnieć na chwilę
jak brak tchu, jak się oddycha,
obtul mnie raz jeszcze
pledem swych ramion
wyrwij z drżenia lęk
zostawiając tylko
dreszcz.
Świt miał swój czas
jak wszystko tutaj dokoła
na niebie nie było księżyca
czerń nocy nabierała
głębi jaśniejącego granatu
malując
wierzchołki drzew i nagich gór.
Poranna mgła
spowolniła
ten codzienny szkic
zmieniając wody jeziora
w mleczne profilowane
szkło.
Pierwsze promienie
słońca zalewać zaczęły
rozmytą mieszaninę
zieleni, pomarańczy i złota
delikatne muśnięcia,
purpury i czerwieni,
zaznaczając wszystko
(...)
--- cały tekst ---
- Pierwsze piętro. Za przeszklonymi wahadłowymi drzwiami, korytarzem prosto i po prawej stronie. Pokój numer 212 – wskazał pracownik recepcji.
Wjechali winą potem szli długim, szerokim korytarzem. Pierwszy szedł mężczyzna. W pewnym momencie zatrzymał się gwałtownie. Brązowe drzwi, w połowie korytarza, na których widniała, pisana srebrną czcionką, liczba 212. Mężczyzna przyjrzał się dokładnie, po czym bez namysłu ruszył szybko naprzód. – Idziemy – zdecydował.
- Dzień dobry pani. Moje nazwisko Jones - powiedziała kobieta, kiedy weszli do sekretariatu. Chcielibyśmy się widzieć z panem docentem Poklejem.
- Pan docent Poklej, jest w tym momencie zajęty. Czy coś mam powtórzyć?
- Jestem Ewa Janes z kancelarii rozyn i wspólnicy. Reprezentuję państwa Latet.
- Proszę poczekać.
Zza niedomkniętych drzwi gabinetu Pokleja, gdzie wcześniej weszła sekretarka, słychać było stukanie na klawiaturze komputera, dość głośne odkładanie papierów na biurko i ciche rozmowy.
Po chwili wróciła i wskazała na pół otwarte drzwi.
- Pan docent zaprasza. Proszę wejść.
– Witam państwa i zapraszam do siebie. Państwo w sprawie rodziny Latet, jak sądzę – powiedział Poklej, uśmiechając się na powitanie. Mówił wyraźnie, bez pośpiechu, spokojnym głosem. To właśnie ja - zapraszający gest towarzyszył tym słowom. - Proszę, niech państwo wejdą.
Twarze gości (...)
--- cały tekst ---
"Nocne rozmowy Nikodema"- 2 rozmowa
To znów… ja…Jestem…Panie
Witaj ….nieznany …
Choć …wiem, bom słyszał,
że zwą Cię Jehoszua.
Ach! Starości moja, Nikodema, niespokojna
ja sędziwy starzec,
której trosk w młodości
oszczędzono
choć, mam ja i swoje cienie,
to po latach trudów
srebrem doświadczenia
życie posypało skronie
co dzień otwieram karty ksiąg,
Przymierza
nad tekstami rozmyślając
coraz więcej ślęczę
myślę, kontemplując.
A oni…..
w Wielkim Sanhedrynie,
choć trochę
(...)
--- cały tekst ---
Cisza
Ona taka cicha
spokojna
lekko oddycha
...bezpieczna i gdzieś schowana
widzę tylko zarys piękna.
Ja i Ty.
Słyszysz? Cisza.
Boję się szeptać
żeby przypadkiem nie zbudzić
żeby nie ucichła
cisza…
Słyszysz? Cisza.
Cisza w naszych sercach zamknięta
a jest taka lekka
cisza….
