Może mi się śniło miasto Spokane kolejka gondolowa i mosty
nad rwącą rzeką o tej samej nazwie
szczyt Mount Spokane tchnący spokojem
może było to w maju gdy zakwitły bzy w kolorze liliowym
podobnym do płaszcza królowej Elżbiety
lub dziewiętnastego czerwca w Dzień Taty a może w inny dzień
kiedy jeszcze nie umarłem a już wszystko miałem naszykowane
i patrzę na miasto zminiaturyzowane
na paradę cheerleaderek z kolorowymi pomponami
orkiestrę szkocką w kiltach grającą na dudach
trąbkach bębnach saksofonach kultura gender Hello Kitty
tam z uniwersytetu czikita ma włosy wysoko upięte w kitkę
nie jest żadnym bananem Chiquita, czika, chica - jaka różnica
eufonie dźwięków i feerie świateł pomału świat mój gaśnie
ale nadal w zachwycie na niego patrzę
Spokane Lilac Festival 2013 Miniaturized
http://www.youtube.com/watch?v=OsZ217y6228
dzieci rytmicznej muzyki..
zgłoś
Już się gdzie indziej szerzej wypowiedziałam na temat wiersza. Tutaj tylko przypomnę, że ta parada życia, obrazów, jest dla mnie metaforą współczesnego świata, który stał się również rodzajem jarmarku. Bo to jest, według mnie, nie tylko opowieść o życiu i obserwacja jego feeryczności,, ale też opowieść o tym, w jaki tygiel (kulturowy, intelektualny) zostaliśmy wrzuceni. Jak każde (chyba!) pokolenie żyjące na przełomie wieków (hehe, nawet tysiącleci przecież!)... Pozdrawiam, The Meanest Cat.
zgłoś
The Meanest Cat :) możesz przeczytać priv na fabryce?
zgłoś