1 września 2011

poezja

Alutka P
Alutka P

wszelki wypadek w kieszeni parciany sznurek

na stole zabrakło chleba i wina
moja ciągle moja ciężka
glina ręce glina ciało glina
w ziemię
złych poruczników nie można ująć
niczym psy krążą

kąpiel zwyczajną gehenną
unoszenie nóg
nigdy nie będzie już prostą czynnością
gałęzie wierzby mandżurskiej na posłanie
łatwiej zalegać z zamkniętymi oczami
albo w otwarte okno skoczyć

kiedy we mnie krzyczą kamienie
o ostrych krawędziach przypominam sobie
nad ranem
trójdzielne kalendarze spadają
bez następnego dnia na przehulanie

palcami pozbierałam całą paletę jej snów
wydanych wezwań
do śmierci
należy stawić się bezzwłocznie

/
1 września 2011 o 13:56

to już takie jakieś manieryczne, heh, w sumie nie wiem o czym...

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
1 września 2011 o 21:31

A ja wiem. Zdarza się.

zgłoś

Alutka P
1 września 2011 o 22:10

poprawione - buż

zgłoś

Alutka P
1 września 2011 o 22:26

betinko - obyś się nigdy nie dowiedziała - buź

zgłoś

Withkacy
1 września 2011 o 22:33

bardzo ciekawie

zgłoś

Alutka P
2 września 2011 o 20:25

Jarku - wiem, że wiesz - a czego nie wiesz? buź

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się