wszelki wypadek w kieszeni parciany sznurek
na stole zabrakło chleba i wina
moja ciągle moja ciężka
glina ręce glina ciało glina
w ziemię
złych poruczników nie można ująć
niczym psy krążą
kąpiel zwyczajną gehenną
unoszenie nóg
nigdy nie będzie już prostą czynnością
gałęzie wierzby mandżurskiej na posłanie
łatwiej zalegać z zamkniętymi oczami
albo w otwarte okno skoczyć
kiedy we mnie krzyczą kamienie
o ostrych krawędziach przypominam sobie
nad ranem
trójdzielne kalendarze spadają
bez następnego dnia na przehulanie
palcami pozbierałam całą paletę jej snów
wydanych wezwań
do śmierci
należy stawić się bezzwłocznie
to już takie jakieś manieryczne, heh, w sumie nie wiem o czym...
zgłoś
A ja wiem. Zdarza się.
zgłoś
poprawione - buż
zgłoś
betinko - obyś się nigdy nie dowiedziała - buź
zgłoś
bardzo ciekawie
zgłoś
Jarku - wiem, że wiesz - a czego nie wiesz? buź
zgłoś