arystokratka artysta i pingwin
włosy opadły taki musical
poza nawiasem przęsło nad głową
trójca odpadła kiedy potrzeba nie wywinie się mydłem
gołębica niesie w dziobie jakieś chabazie
czekam na żebropławy niech oświetlą drogę po dnie
z dna powstałeś i w dno walisz głową
pokłonisz się kiedy ranny kogut zapieje
rut drut kolczasty dowód na złą wolę
wodę po kostki w gardle potomstwo
ości ssać będzie pierś dopóki nie odpadnie
wieś wieśmak z kaftanem dzieci w kwiatach
biała dama w koszuli i dwóch piżamach
cywet albo piżmo azalia w szwalniach
kwas zasada w winie siarka i ciemno
dobra noc zaklęła wciągając białą kreskę
odcinasz – mazowiecki rytuał
łacha drze dalej brnie
w brednie powiadasz wchodzę z nałogiem
nad grobem Lorena – wyciskacz łez
Preisner do kołatania przybliża rozdroża
ocean w Wietnamie zabarwiony na czerwono
i czarno - pociemniały oczy żon matek
dzieci udają że ich to nie dotyczy
swawolisz do woli niewolisz zgryzoty
w pieszczotę powoli smakujesz wiatr
Antonioni i Roman P w swetrze lewy szew
w obejściu zerwany beret
zryty łan piszczy pies
oderwany od łańcucha
czas nie wie gdzie ma wejść lub wyć
wyjście bywa jedno jasne i przestronne
z czterech zrobione drewno
zamęt zamek i śruby na drzewo amen
no, mAlutka - rośniesz w oczach :)
zgłoś
a ja tu widzę kilka wierszy, jakoś nie składa mi się w jednorodną całość - za dużo tropów i za wiele odniesień - można się pogubić Alutko - "przesiać?"..... miłego dnia;)
zgłoś
wróciłam do filmu "Hair" - taki ten Milos przeładowany - no ;)
zgłoś
Wodnik nie marudź. mAlutka już taka jest - wielowymiarowa - wczuj się troszku ;)
zgłoś
no ale próbuję i próbuję, nie żeby marudzić, bo nie lubię pustej gadaniny, wiedzę, się podoba innym i cacy - to ja już sobie popłynę dalej...ok. rozumiem Cię rybko, ale wiersza nie za bardzo sorrki, spadam;)
zgłoś
widzę, miało być;)
zgłoś
widać, że nie ma nic, gdzie nadmiar
zgłoś
Alutka jest wyjątkowa i ma niewyobrażalną wyobraźnię. Jej poezja to kalejdoskop wrażeń i refleksji. Przygoda/ jazda po meandrach wewnętrznych przesileń, wplatanych w poetyckie wersy. Taki koszyczek pełen niespodzianek. Bardzo hojny, pełen wszelakiego liryzmu i daleko idących konkluzji własnych. Cymes.
zgłoś
Kaś - dziękuję (co za Częstochowa się tu rozegrała:) betinko - dziękuję
zgłoś
tak tylko.. zaczepiam Cię, co się burzysz? nie odpływaj za daleko, bo będę tęsknic ;)
zgłoś
jestem całkiem spokojnym wodnialem, nie burzę się, ino piszę , co mi na wątrobie legło...a sama , rybko mówiłaś, że nie komentuję, no to się wziąłem w garści, a tu takie placki...dobra, se pójdę i już - słońca in spite of all - wyruszę, ale nie daleko, żebyś do imentu nie zachlipała się z tęsknoty...... ;)
zgłoś
i tak trzymaj - się nie za daleko, Wodniś Ty mój ;)
zgłoś
zapomniałem co było na początku porozrzucany i rozległy jak warszawa :))
zgłoś
to se poczytaj raz jeszcze :D!
zgłoś
taaa, chcesz się mnie pozbyć przez zaczytanie :)
zgłoś
dziękuję wam - TAKA BYŁA ERA WODNIKA:)
zgłoś