określiłam chropowatość powlekaną od spodu
mniejsze ziarna trą do obojętności
pustej klatki rozebrany skowyt
ostatniej nuty nie zagrasz na czułej strunie
jedynie można owinąć wokół kręgosłupa
idealnie równo odcięte mięso
zwisa kruszejąc zabiera smak
karykaturalny i niewytłumaczalny gniew
odszedł od zamkniętych drzwi
odrzucona na kamiennych posadzkach
ramionami tuli chłód do białości
w puch zepchnięta pycha
przecież nie mogłam być lepszą niż Bóg
skończony potop zanim spadła choć kropla
samotnie przemierzać będzie wydrążony korytarz
nie wypatruję już gołębicy a gałąź odrasta z szarości
nad rzeką karczowane zarośla podnoszą głowy
do góry patrzysz – przechodzę obok
już mnie nie dotknie twój wzrok
odmawiam praw zlodowaceniom
częściej sama schładzam zimne
tyle się tu dzieje, trzeba się dobrze wczytać - jeden z Twoich najlepszych. zarówno pod względem treści, jak i formy/wersyfikacji (!) - na duuuży plus.
zgłoś
miałam dosyć marudzenia o wersy - więc napisałam dziś taki - jeszcze nie nabrałam dystansu - ale definitywnie zakończyłam jeden etap - co nie oznacza, że warkoczyki znikną na zawsze :) wolę dmuchać na zimne:)
zgłoś
ciekawie u Ciebie :)
zgłoś
Darku - nie wiem czy dobrze, że ciekawie:) Jako przekleństwo - używano zwrotu "obyś żył w ciekawych czasach" :) Pozdrowieństwo :)
zgłoś
:) hi hi do tych czasów wiersza nie wciskam -chciałem skrótowo pochwalić wiersz oby nie pisać długiego komentarza zasłaniającego text -tarcie i skowyt , kręgosłóp i kruchość mięsa chłód ,Bóg samotność, obojętność a wszystko po to bo "częściej sama schładzam zimne " -słowem wszystko trzeba zobaczyć by całość miała sens -zatem trudno tu coś wybrać -dobry wiersz i ciekawy :))
zgłoś
Darku - cały czas się uczę (dmuchać na zimne) ale różnie mi wychodzi :)) Pozdrawiam
zgłoś