10 stycznia 2012

poezja

Jarosław Baprawski
Jarosław Baprawski

Syn blacharza

założyłem na siebie zgrzebny wór
przewiązałem powrozem konopnym
i wszedłem na przedmieścia miasta
tłumy przywitały mnie entuzjazmem
graniczącym z euforyczną obojętnością

pod pierwszym sklepem wybrałem dwunastu
najbardziej obdartych i wynędzniałych nędzników
pomijając zbędne savoir virve przeszliśmy do bruderszaftu

do wieczora byli już moi
unurzałem ich ze trzy razy 
w pobliskiej rynsztokowej kałuży
nadając każdemu ludzki przydomek
dalszy ciąg potoczył się z górki
zaintonowaliśmy rezerwę
maszerując w wiersze

gdy deklamowałem redutę 
płakali jak sierotki
zabrakło naboi
ordon padł
potem

mi skończyła się flota
więc zdjąłem worek
i ruszyłem z kartą
na pustynię

a oni za mną szeptali
czyż to nie jest ten poeta

milena
10 stycznia 2012 o 20:47

tak, to ten :) tylko czy "ze" entuzjazmem ? może nawet bez 'z'

zgłoś

Jarosław Baprawski
10 stycznia 2012 o 20:57

...jasna cholera trzy razy sprawdzałem;))...brawo za "oko":)-pozdr.

zgłoś

milena
10 stycznia 2012 o 20:57

do usług, jak zwykle :)))

zgłoś

Szel
11 stycznia 2012 o 00:01

potem skończyła się flota ? ech ty gadulo_ milego Jarku:)

zgłoś

xyz
11 stycznia 2012 o 15:53

przewrotnyś ;>

zgłoś

P
11 stycznia 2012 o 21:01

ciekawie.

zgłoś

q
15 stycznia 2012 o 16:32

czyta się ;))

zgłoś

sisey
15 stycznia 2012 o 16:55

Przeczytane, choć w pamięci ulotnej, takie rzeczy procentują po latach. Dziękuję.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się