Dla spragnionych odrobiny natchnienia
wracam nad ranem zgłuszony jak neptyk
cztery kurwy prowadzą mnie pod pachy
na wykręconych obcasach szpilek
jeszcze tylko dwa jebane kroki
do rana okradną mnie z resztek
z poetyckich uniesień mojego życia
zapierdolą marzenia z portfela
zostawią tylko sam tytuł
i fotografię na której
nagotuję zupy cubulowej
jak niegdyś ona
przesolę
zapominając
że jeszcze kocham
kompotem z suszonych śliwek
popiję sny w zimnym barłogu
gdzieś tam ciągle majaczysz
z butelką piwa nad ranem
już nie jako lekarz
żółcią mi stoisz
nad klapą
jestem tylko
obłąkanym poetą
kawał chłopa!... Aż cztery???:)))))))))
zgłoś
Bo dwie nie dałyby mu rady. :))) Albo dwie, to za mało dla Jareczka. ;) No, pojechałeś... Ale mam pytanie - "neptyk" świadomy? A nie "neptek"? Bo w zasadzie "neptyk" to slangowa pochodna od "neptka". ;) Aha - ten wers mi nie gra - "na wykręconych obcasów szpilkach" - rozjaśniłabym - "na wykręconych obcasach szpilek". ;) No i tyle "obłąkany poeto". ;) Dobre to jest. :)
zgłoś
...z jedną nie ma co się tłuc...po nocy:)
zgłoś
...Poprawione ...Dziękuję;)-pozdr.
zgłoś
...tak..."neptyk"...świadomy:)
zgłoś
bo zupa była za słona ;)
zgłoś