Dla spragnionych odrobiny natchnienia

wracam nad ranem zgłuszony jak neptyk
cztery kurwy prowadzą mnie pod pachy 
na wykręconych obcasach szpilek
jeszcze tylko dwa jebane kroki

do rana okradną mnie z resztek
z poetyckich uniesień mojego życia
zapierdolą marzenia z portfela
zostawią tylko sam tytuł

i fotografię na której
nagotuję zupy cubulowej
jak niegdyś ona
przesolę

zapominając 
że jeszcze kocham

kompotem z suszonych śliwek
popiję sny w zimnym barłogu

gdzieś tam ciągle majaczysz
z butelką piwa nad ranem

już nie jako lekarz 
żółcią mi stoisz
nad klapą

jestem tylko
obłąkanym poetą

Wieśniak M
7 february 2012 at 14:07

kawał chłopa!... Aż cztery???:)))))))))

report

Miladora
7 february 2012 at 17:57

Bo dwie nie dałyby mu rady. :))) Albo dwie, to za mało dla Jareczka. ;) No, pojechałeś... Ale mam pytanie - "neptyk" świadomy? A nie "neptek"? Bo w zasadzie "neptyk" to slangowa pochodna od "neptka". ;) Aha - ten wers mi nie gra - "na wykręconych obcasów szpilkach" - rozjaśniłabym - "na wykręconych obcasach szpilek". ;) No i tyle "obłąkany poeto". ;) Dobre to jest. :)

report

Jarosław Baprawski
7 february 2012 at 21:58

...z jedną nie ma co się tłuc...po nocy:)

report

Jarosław Baprawski
7 february 2012 at 21:59

...Poprawione ...Dziękuję;)-pozdr.

report

Jarosław Baprawski
7 february 2012 at 22:00

...tak..."neptyk"...świadomy:)

report

ezo**
8 february 2012 at 09:15

bo zupa była za słona ;)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register