26 listopada 2011

proza

milena
milena

orzechowa impresja

zebrane spod drzewa
tata posadził je w miejsce zmarzniętej czereśni
dobre podobno na krew i dla mózgu
jeszcze grzechoczą
rozłupię skorupy mam wciąż tamtego dziadka
wnętrza pochrupię, wyczyszczę zęby
 
sok z łupin nastawiali kiedyś
na skaleczenia, na ból żołądka
w szafce czuwała piersiówka
nienaruszalna, nie uroniłam ani kropelki
aż się zepsuło i
wyrzuciłam...
zostały wspomnienia
 
zmiotę okruszki, zmykam do dziupli
 
 
22.10.2011

Anna Maria Magdalena
26 listopada 2011 o 17:06

:))) fajne :)) podoba mi się

zgłoś

milena
26 listopada 2011 o 17:15

dziękuję, takie wspomnienie... :)

zgłoś

Magdala
26 listopada 2011 o 17:42

wiewióro, wracaj! bardzo. buziaki. :))

zgłoś

milena
26 listopada 2011 o 18:06

:))

zgłoś

lajana
26 listopada 2011 o 17:44

Temat ciekawy, ale może do lekkiej korekty, bo kilka miejsc nie pozwala swobodnie przepłynąć myśli. Na końcu się zastanowiłam, które to orzechy, bo wiewiórkom raczej te laskowe się wkłada w łapki, ale myślisz jednak o Juglans regia ;-) A tu: "na skaleczenia, na ból żołądka w barku czuwała piersiówka" - czy ten barek, w pierwszej sekundzie kojarzący się z barkiem anatomicznym, celowy? Chyba polubiłam Twój wiersz! Pozdrawiam!

zgłoś

milena
26 listopada 2011 o 18:05

dziękuję za uwagę : zmieniłam (szafka); dziupla to luźne skojarzenie z jakimś odosobnieniem.... miło mi Lajano, że odczytałaś ten tekst jako wiersz, zamieściłam go jako prozę, uważam, że daleko mi do poezji :) pozdrawiam serdecznie :))

zgłoś

Ania Ostrowska
29 listopada 2011 o 20:39

i ja też, hurtem :) z opóźnieniem, ale zawsze :)

zgłoś

milena
29 listopada 2011 o 20:47

bardzo dziękuję Aniu, za poczytanie, pozdrawiam :))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się