To była ciepła noc i przygrywał cicho nokturn,
A ja, żyłem z powietrzem na bakier
To była ciepła noc,
pełna łez, krwi i potu,
A ja, upiłem się z Kossakiem
opłakując Warszawę.
rzygając na zwiędłą trawę.
Aż nadszedł zimny poranek, muzyka grać przestała
i czas było z powrotem zamontować płuca,
Aż nadszedł zimny poranek,
bólem schlanego cymbała
i czas było z powrotem przejść się w onucach
i gotów szukać dalej, by dalej być gotów
by potem wracać po cichu do pustego bloku.
poruszasz mnie Prorok
zgłoś
meliniarsko, ale z głębią
zgłoś
mam inne doswiadczenia:P
zgłoś
tylko z kim innym bym pił
zgłoś
zalezy co?
zgłoś
Się trzyma rymu, a syntaktyce uwłacza.
zgłoś
syntakce..wrrrrrrr znow odsylasz mnie do ency kliki:(
zgłoś
niezłe upodlenie,dobrze że tak twórczo finiszuje a ty się podnosisz.
zgłoś