nieświadomie podniosłem go do rangi
ziemi obiecanej
nazywając ojcem
- tych którzy nie krzykną nawet
kiedy będą umierać obok nich porcelanowe zastawy
tknięte nagłą nieśmiertelnością
- nie tatą
nieświadomie podniosłem go do rangi
ziemi obiecanej
nazywając ojcem
- tych którzy nie krzykną nawet
kiedy będą umierać obok nich porcelanowe zastawy
tknięte nagłą nieśmiertelnością
- nie tatą
E tam, zmieniłem. I bez imion.
zgłoś
bardzo zmieniles, wiersz jest zdecydowanie czytelny !oki..zaraz zmienie komentarz :)))
zgłoś
zmieniles diametralnie styl!! co prawda wiersz jest ciut za krotki bo z przyjemnoscia poczytalabym wiecej :))
zgłoś
ale teraz po edycji pierwszy kom jest pod spodem :))
zgłoś
popsuta.
zgłoś
to o co w nim chodzi?
zgłoś
tate sie calym sercem kocha ...natomiast ojca mozna wielbic i podziwiac, ale czy jestes jeszcze jego synkiem?
zgłoś
Bóg jest ojcem.
zgłoś
moj ojciec juz nie zyje:(
zgłoś
To chyba lepiej nawet, z tego co pamiętam. No nic, pogadamy o tym jak dodam 'sesję terapeutyczną'
zgłoś
mial raka, wiec dla niego napewno tak bylo lepiej
zgłoś
uhm.
zgłoś
daje do myślenia .
zgłoś
Daje, ale to nawet już nie o to chodzi.
zgłoś