19 października 2011

poezja

liliium
liliium

podpisano: syn.

nieświadomie podniosłem go do rangi
ziemi obiecanej
nazywając ojcem
- tych którzy nie krzykną nawet
kiedy będą umierać obok nich porcelanowe zastawy
tknięte  nagłą nieśmiertelnością

- nie tatą

liliium
19 października 2011 o 21:39

E tam, zmieniłem. I bez imion.

zgłoś

Szel
19 października 2011 o 21:40

bardzo zmieniles, wiersz jest zdecydowanie czytelny !oki..zaraz zmienie komentarz :)))

zgłoś

Szel
19 października 2011 o 21:41

zmieniles diametralnie styl!! co prawda wiersz jest ciut za krotki bo z przyjemnoscia poczytalabym wiecej :))

zgłoś

Szel
19 października 2011 o 21:41

ale teraz po edycji pierwszy kom jest pod spodem :))

zgłoś

liliium
19 października 2011 o 21:50

popsuta.

zgłoś

liliium
19 października 2011 o 21:50

to o co w nim chodzi?

zgłoś

Szel
19 października 2011 o 22:04

tate sie calym sercem kocha ...natomiast ojca mozna wielbic i podziwiac, ale czy jestes jeszcze jego synkiem?

zgłoś

liliium
19 października 2011 o 22:06

Bóg jest ojcem.

zgłoś

Szel
19 października 2011 o 22:08

moj ojciec juz nie zyje:(

zgłoś

liliium
19 października 2011 o 22:09

To chyba lepiej nawet, z tego co pamiętam. No nic, pogadamy o tym jak dodam 'sesję terapeutyczną'

zgłoś

Szel
19 października 2011 o 22:10

mial raka, wiec dla niego napewno tak bylo lepiej

zgłoś

liliium
19 października 2011 o 22:12

uhm.

zgłoś

RENATA
19 października 2011 o 22:14

daje do myślenia .

zgłoś

liliium
19 października 2011 o 22:21

Daje, ale to nawet już nie o to chodzi.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się