28 października 2011

poezja

RattyAdalan
RattyAdalan

Filia maris*

Zamknęłam w kilku wersach morze.
Głaszczę ciałem piasek na plaży,
ochładza zbuntowaną duszę.
Spojówkami badam przestrzeń,
szukam wciąż zaufanego astrolabium.

Mija czterdziesty trzeci zachód słońca…**

Wicher rozczesuje poplątane włosy,
busolą rozsądek - szepcze.
Dziecinności odzewem
niczym pralinę, pragnę odkrywać świat.

Zrzucam skórę infantylności,
na horyzoncie przepływa ostatni żaglowiec.
Prąd daje ciału znak gotowości do drogi
- ruszam, chwytam los w ręce.

Jestem córką morza,
odradzającą się z fal.






Z łac. - córka morza*
Mija czterdziesty czwarty zachód słońca…**- nawiązanie do Małego Księcia



Wersja poprzednia: http://www.poetyckie-zacisze.pl/filia-maris-w33207.html

Miladora
29 października 2011 o 03:21

Nie za bardzo wyliczankowe? ;)

zgłoś

RattyAdalan
29 października 2011 o 15:35

poprawiałam ten wiersz wielokrotnie i szczerze mówiac, zostawię go juz w takiej formie. Dziękuję, za odwiedziny. Pozdrawiam R.A. :)

zgłoś

Darek i Mania
29 października 2011 o 15:38

czyta się dobrze -ciekawy jak dla mnie :)

zgłoś

RattyAdalan
29 października 2011 o 16:02

Miło mi Dariuszu:)

zgłoś

ezo**
29 października 2011 o 19:24

witaj Ratty... już wcześniej zauważyłam, że tu publikujesz :) Zakradają Ci się metafory dopełniaczowe, one nadają takiego sztucznego i patetycznego brzmienia, jak tu: skóra infantylności np. jest bardzo wyczuwalna i dla mnie nieprzyjazna. Pozdrawiam :)

zgłoś

RattyAdalan
29 października 2011 o 19:34

Rozumiem, dziękuję za uwagę :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się