Bycie ojcem trzyipółletniej dziewczynki to niesamowita sprawa:
- Tatusiu, czy ty mnie kochasz?
- No pewnie, że cię kocham.
- A mojego braciska, czy ty kochasz?
- Tak, kocham twojego braciszka.
- A mamusię to ty kochasz?
- Tak, mamusię też kocham.
...
- Tatusiu, ty chyba nie dasz rady tak wszystkich kochać.
:)) poproś ją o pomoc w tym kochaniu :))
zgłoś
to jest upewnianie się :))
zgłoś
albo podpuszczanie ;) bo gdy tata odpowie: nie martw się dam radę, to ona powie: to dobrze, bo ja bym chciała, żebyś pokochał jeszcze pieska, kotka, żółwia i akwarium rybek :)))
zgłoś
Ło matko piszta dalej. Dziołchy to jednak insze som i myślom jakby inacej. Jesce sie cłek cego naucy w tym internecie
zgłoś
dziecko tysiąc razy zapyta je czy je kochasz. i potrzebuje tysiąckrotnego potwierdzenia. I że kochasz to, co dla niej ważne :)
zgłoś
No tak, on po kilkanaście razy dziennie o to pyta! I jeszcze ciągla powtarza, że jej fioletowe buciki są tylko jej :) Ale od razu przypomniałaś mi jak miałem jakieś osiem lat i zabazgrałem 2 zeszyty opowiadaniami o kotach, myszach i wakacjach w kosmosie. Dałem to z drżącym sercem ojcu do przeczytania, podglądałem go jak to czyta i czekał na werdykt. A on? Zamknął zeszyty, położył na stół i... wyszedł. Bez słowa! To był dla mnie dramat, aż do dziś to pamiętam. I nie wierzę w siebie :(
zgłoś
przypomniała mi się książeczka dla dzieci "Wszystkich Was kocham najbardziej" Sama McBratneya - gorąco polecam :)
zgłoś
:)
zgłoś
Marcyś, fantastyczne, króciutkie, a świat cały! i wspaniałe jest to, że Mała nie bała się zadać tego pytania.:*
zgłoś
:) dla ciepłego ojca i męża słowo "kocham" jest naturalne jak oddychanie, tak samo naturalne jest pytanie dziecka, czy jest kochane. Bardzo miły ten wpis Marcepan, uśmiechnął :)
zgłoś
:)
zgłoś