Idę. Zaciągam się
dźwiękiem. Niosę się bezmyślnie przed siebie.
Idę. Trafiam na ławkę.
Siadam. Odpalam papierosa.
Zapalam się. Próbuję
poczuć kosmos, który kiedyś był moim domem.
W którym czułem, że
wszystko do siebie pasuje.
Próbuję.
Próbuję.
Papieros kończy się.
Wstaję. Idę dalej. Zadowolony, że przez
moment doświadczyłem
wielowarstwowej doskonałości.
przeczytalam wszystkie trzy twoje wiersze Roberto...ladnie i ciekawie piszesz, jest sie przy czym zamyslec, ale usiade z toba na tej laweczce, tak mnie kusi palenie:))ciekawa jestem co za tajemnice zamknales w tym dzwieku ktorym sie zaciagasz?
zgłoś
prawie całość tekstu stanowią czasowniki- duży błąd, świadczy to o nieudolności piszącego.
zgłoś
Rozumiem taką konwencję migawkową, ale ten wiersz mógłbyś jeszcze dopracować, Roberto. ;) Zwróć uwagę, jak to niewdzięcznie brzmi - "Zaciągam się/Niosę się/Zapalam się" - unikaj tego nagromadzenia "się". Unikaj też monotonii, jaką stwarza nadmiar tych samych form gramatycznych. Dobrego. ;)
zgłoś