myśli dotyk z siłą marzenia gładzi blask na styku bieli
ledwie szelest nici pajęczej jedwabistą pieszczotą rani
burzy gładkość lustrzanej tafli woła wiatru podmuch gorący
zaplątuje w jedno odczucie gubi kształtów ciał szczegóły
jeszcze piorun błysku nie widzi nie ma mocy w rozkoszy graniu
tylko drżeniem przybliża w myśli ekstatyczną siłę istnienia
nagle żywioł poraża zmysły ziemię z posad czucia wyrywa
a na słońcu lodowiec ciska deszcz diamentów skrzących ekstazą
biały całun wolno okrywa gładząc fale na ciepłej tafli
jeszcze słowo szeptem odleci by na rzęsach spocząć uśpione
u la la; rzeczywiście uniosło, a nawet poniosło ;) fajnie się czyta.
zgłoś
nie zawsze można zapanować :)
zgłoś
co za dynamika, czytac mozna jednym oddechem ... uniesienie:))
zgłoś
pomyślane do poduszki :)
zgłoś
" biały całun wolno okrywa gładząc fale na ciepłej tafli jeszcze słowo szeptem odleci by na rzęsach spocząć uśpione" - romantycznie i tylko ten fragment spogląda w stronę poduszki
zgłoś
ekstraordynaryjne :)
zgłoś
jam to nie chwaląc się uczynił ;)
zgłoś
I tak się wzniośle człowiekowi robi przy wieczornej kolacji...:)
zgłoś
spróbuj rano zamiast kawy :)))
zgłoś
...do kawy :))))
zgłoś
no, wersy ulatują, leciuchne jakieś
zgłoś
trochę rozdęło, wynik manii pisania :)
zgłoś
no i się uniosłem i jest fajnie słychać grzmoty i widać błyski i pajęczynę i nawet wiatr kołysze a deszcz diamentami kropi ( skrzących * ogonka zabrakło) nadstawie rękę i złapie i kasztany też - polubiłem ten wiersz ( ciebie też chciałbym na dodatek ;))
zgłoś
dzięki za uważne czytanie i lubienie ( na dodatek odwzajemnione ;)))
zgłoś
można odlecieć daleko, daleko... :)
zgłoś
...i umieć wrócić ;)
zgłoś