przyznaję, że coraz częściej mam sporo poznawczej uciechy z tytułami fotografii. dziko zaciekawiająco pokazują, jak różnie można interpretować obrazy. czyli nie tylko droga od zjawiska do oka, ale i ta od oka do interpretującego umysłu okazuje się nieraz zagadką. heh, nie przyszedłby mi tutaj do głowy taki nagłówek dla zdjęcia, jaki wybrał autor. prędzej może opatrzyłabym je pytaniem w rodzaju: ożesz, powiedz mi, co tam jest, co, tam, gdzie patrzysz:)? pozdrawiam.
w rzeczy samej
zgłoś
...senny... :))
zgłoś
och :(
zgłoś
przyznaję, że coraz częściej mam sporo poznawczej uciechy z tytułami fotografii. dziko zaciekawiająco pokazują, jak różnie można interpretować obrazy. czyli nie tylko droga od zjawiska do oka, ale i ta od oka do interpretującego umysłu okazuje się nieraz zagadką. heh, nie przyszedłby mi tutaj do głowy taki nagłówek dla zdjęcia, jaki wybrał autor. prędzej może opatrzyłabym je pytaniem w rodzaju: ożesz, powiedz mi, co tam jest, co, tam, gdzie patrzysz:)? pozdrawiam.
zgłoś
wniosek z tego, że wyobraźnia czasem jest wrażliwa na uczucia, a nie tylko na obserwację z okna
zgłoś
szczęśliwie wniosków może być znacznie więcej niż jeden. na szczęście "[...] jest nam odmówiony / idiotyzm doskonałości".
zgłoś
nudno!
zgłoś
nie wiem, czego dotyczy "nudno" w odniesieniu do mojego komentu
zgłoś
idiotyzm doskonałości,
zgłoś
spójrz, jesteśmy fotografowani:))))
zgłoś
no wøaßnie :)
zgłoś
A couple of love birds.
zgłoś