wypcham cię piórami
albo nadmucham helem
polatasz sobie
skoro taki jesteś zdołowany
plaże pamiętasz bez piasku
wszędzie kamienie słona woda
ja w czarnej sukience
ty tłumaczyłeś turystce
jak dojść
zachodzę w głowę
po co tyle ujadasz
oszlifowany kamień osadzony
w obroży
wepchnąłeś mi ukradkiem
pod lipą
budę postawiłeś w miesiąc
nie szczeknęłam ani
kiedy wracając po północy
ogonem zacierałeś ślady
potem jedliśmy z jednej miski
jakby nic się nie wydarzyło
a teraz skomlisz
szczeniaku
:)
zgłoś
:)
zgłoś
Dwa obrazy ze sporym przeskokiem, ale się uzupełniają. Chociaż przegadałaś końcówkę, moim zdaniem, Arwenko. Zakończyłabym na "a teraz skomlisz", bo reszta z tym szczeniakiem jest już tylko dopowiedzeniem, a w kontekście pierwszej zwrotki i tak wszystko jest jasne. ;) Buziaki i lecę dalej. :)
zgłoś
mały kompromis :) bo szczeniak mi się podoba... buźka Mi :)
zgłoś
to się musi podobać...znaczy wiersz
zgłoś
dziękuję :)
zgłoś
Napełniony helem wróci i śpiewać będzie cienko ;)
zgłoś
oby nie musiał wracać ;)
zgłoś
:)
zgłoś
:)
zgłoś