25 sierpnia 2011

poezja

Arwena
Arwena

zerwanie

wypcham cię piórami
albo nadmucham helem
polatasz sobie
skoro taki jesteś zdołowany
 
plaże pamiętasz bez piasku
wszędzie kamienie słona woda
ja w czarnej sukience
ty tłumaczyłeś turystce
jak dojść
 
 
zachodzę w głowę
po co tyle ujadasz
oszlifowany kamień osadzony
w obroży
wepchnąłeś mi ukradkiem
pod lipą
budę postawiłeś w miesiąc
nie szczeknęłam ani
kiedy wracając po północy
ogonem zacierałeś ślady
potem jedliśmy z jednej miski
jakby nic się nie wydarzyło
 
a teraz skomlisz
szczeniaku

Jarosław Jabrzemski
25 sierpnia 2011 o 23:42

:)

zgłoś

Arwena
26 sierpnia 2011 o 00:14

:)

zgłoś

Miladora
26 sierpnia 2011 o 11:27

Dwa obrazy ze sporym przeskokiem, ale się uzupełniają. Chociaż przegadałaś końcówkę, moim zdaniem, Arwenko. Zakończyłabym na "a teraz skomlisz", bo reszta z tym szczeniakiem jest już tylko dopowiedzeniem, a w kontekście pierwszej zwrotki i tak wszystko jest jasne. ;) Buziaki i lecę dalej. :)

zgłoś

Arwena
26 sierpnia 2011 o 22:52

mały kompromis :) bo szczeniak mi się podoba... buźka Mi :)

zgłoś

dodatek111
26 sierpnia 2011 o 12:05

to się musi podobać...znaczy wiersz

zgłoś

Arwena
26 sierpnia 2011 o 22:53

dziękuję :)

zgłoś

Wieśniak M
26 sierpnia 2011 o 12:11

Napełniony helem wróci i śpiewać będzie cienko ;)

zgłoś

Arwena
26 sierpnia 2011 o 22:53

oby nie musiał wracać ;)

zgłoś

Withkacy
26 sierpnia 2011 o 13:58

:)

zgłoś

Arwena
26 sierpnia 2011 o 22:53

:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się