Jesteś mi tak bliski, choć przestrzeń nas dzieli.
Każdego dnia czulej całujesz mnie słowem.
Masz w swojej skarbnicy rzadki dar wymowy,
w wyrażaniu uczuć na listowej bieli.
Zasypiam z tęsknotą w błękitnej pościeli,
czuję że ktoś lekko gładzi moje włosy,
i szepcze cichutko, zostań ze mną - proszę.
Jak zaczarowana przytulam się śmielej.
Dzień odsłania niebo szarą mgłą spowite,
deszcz po szybach spływa, wiatr kołysze drzewa,
wyczekuję nocy - tęsknię za błękitem.
Niespokojne serce drażni ptasi śpiewak,
niepewność wydziera krzykiem myśli skryte.
Wymarzone szczęście z wiatrem się rozwiewa.
Piękny sonet, Julcia. :) Buziaka masz za niego. :)
zgłoś
PS. Popraw literówkę w tytule "szczęści". ;)
zgłoś
Milusia dziękuję, jakoś mi uciekła literka. A to jesteś tu, myślałam, że zapomniałaś. :)
zgłoś
Oj tak, z wiatrem gna, niestety:) Dobrego Julko:))
zgłoś
Dziękuję Daluniu za odwiedziny. Zagubiłaś mi się w tym świecie wirtualnym. Spróbuję na pw. przyciągnąć Cię bliżej. Pozdrawiam
zgłoś
śpiewnie... rzewnie....pięknie:) wszystkiego dobrego !
zgłoś
milena bardzo mi miło, że nie ochrzciłaś go patosem:) Dziękuję!
zgłoś
Tak, piekny sonet :-) Wiem, że trudno taki napisać... Buziak Julciu!
zgłoś
milena, bosonoga Bardzo dziękuję!!!
zgłoś
Szczęście się rozwiewa, ale i tak miło było przeczytać.
zgłoś
an Komu się rozwiewa, to się rozwiewa, :))) ale nie każdemu... Dziekuję za kom.
zgłoś