Była Niewielka. To określenie idealnie do niej pasowało.On zaś był wysokim, szczupłym mężczyzną. Mieścił ją w dłoniach. Nie parzył dobrej
kawy o poranku, ale za to, w długie wyspiarskie wieczory, odwdzięczał się pełną
aromatu herbatą z rozgrzewającym imbirem czy cierpką cytryną. Czasami
czerwienił się hibiskus w angielskiej porcelanie.
Mieszkali w małym domku na obrzeżach Bath. Skrawek ziemi za domem był azylem i
koił po ciężkim dniu. Nadszedł czas chryzantem. Jesień rozpanoszyła się na dobre.
Esencja nabierała malinowego smaku. Ukojenie rozchodziło się po zmęczonym
ciele.
Lubił te chwile. Dotykał jej, gładził każde zagłębienie nieskazitelnej materii.
Miał wrażenie, że lepi nowe życie, kiedy oddawała nagromadzone ciepło. Mrużył
oczy i widział, jak liczy piegi na jego plecach, układając policzek między
łopatkami. Zwykle pachniał trawą cytrynową i tytoniem.
Rozświetlała odosobnienie, gdy wiatr dobijał się zza okien. Słuchała z takim
wdziękiem, jakby rozumiała wszystkie niuanse ludzkich uczuć.
Był talerzykiem od kompletu. Drugą połówką odnalezioną na końcu świata.
Oddalony od niej, choćby na kilka dni, nieustannie wyobrażał sobie, jak tuli ją
do snu. Zamyka
w ramionach i daje to, czego nie dał odczuć żadnej kobiecie.
Byli
Filiżanka i on…
brakowało tylko idealnie dopasowanej Łyżeczki.
bardzo...romantyczne...prawie...ero tyczne
zgłoś
och, ileż liryzmu w tej krótkie, pięknej prozie
zgłoś
serdecznie dziękuję za komentarze i ślad widoczny dla mnie :)
zgłoś
romantyczny, erotyczne jak najbardziej, ale może jeszcze ta odrobina tęsknoty. Bardzo urokliwe.
zgłoś
Kurczę! A do mnie jakoś zupełnie nie trafiło :( Mimo wszystko, wydaje mi się trochę mało subtelne. Ale może dziwaczę - Ania
zgłoś
Rafale dziękuję serdecznie. Dziękuję Anno, rozumiem, trafić nie musi, ale co do braku subtelności się zgodzić nie mogę, tej tu na pewno nie brakuje.
zgłoś