Powoli układa się do snu. Patrzy jeszcze raz na zdjęcie Marka po czym zasypia. Sen przynosi koszmary. Walczy ze swoją matką o brązowe sandały. Chwyta najbliższy kamień i zabija matkę. Budzi się spocona błądząc myślami po śnie. Zastanawia się, skąd ten sen? Patrzy na zegar wiszący nad łóżkiem. Jest trzecia w nocy. Wie, że już nie zaśnie. Przechodzi leniwie do drugiego pokoju. Włącza komputer myśląc na przemian o Marku i matce. Dlaczego oni stali się tacy obcy? Czy oni mnie kiedykolwiek kochali?
W końcu ukazał się pulpit komputera. Zdjęcie małego czarnego kotka. Włączyła internet, po czym w google wpisała hasło :"samotność"...
Marek parzył poranną kawę...
To początek, w najbliższym czasie dopiszę ciąg dalszy...na razie wyczerpały mi się siły twórcze ;)
zgłoś
pisz, pisz, dobrze Ci idzie :)
zgłoś