kiedy podchodzę bliżej lęku uśmiecham się do niego
przytulam go mocno i mówię :"mój stary przyjacielu - godzę się"
każdego dnia poznaję go coraz lepiej stwarzając wyzwania
gdzieś na dnie serca rodzi się nieustraszoność
kiedy podchodzę bliżej lęku uśmiecham się do niego
przytulam go mocno i mówię :"mój stary przyjacielu - godzę się"
każdego dnia poznaję go coraz lepiej stwarzając wyzwania
gdzieś na dnie serca rodzi się nieustraszoność
tak!
zgłoś
przytulam go--> pzrytulam; go zbędne ? /// do czego służy : "gdzieś "?; /// w jaki sposób " stwarzasz " wyzwania ?; hey
zgłoś
jest coś w tej nieustraszonej przyjaźni do lęku :)
zgłoś
tez mam takiego przyjaciela i chociaz jest czasami potrzebny aby nie zrobic glupstwa, to jednak go nie lubie:)
zgłoś
:)
zgłoś
wszystkich zainteresowanych tematem polecam książki i wykłady mniszki Pemy Chodron
zgłoś
dobry wiersz :)
zgłoś