omen
12 czerwca 2011 o 14:43

nie pisze prozy, wiec i inspiracji ani nie szukam ani nie znajduje, natomiast od niedawna z milá chceciá czytuje proze. musze przyznac, ze knuje mi sie czasem pytanie skad pomysl na temat, szczegolnie tam gdy tráci fikcjá nie tylko literackßá;)

zgłoś

przemubik
12 czerwca 2011 o 15:08

oj zgrozo ! - zapomniałem że tutaj mało prozaików, głównie poezja na topie. jednakże mam nadzieję na cud:), że postów i wymiany myśli będzie więcej.

zgłoś

omen
12 czerwca 2011 o 18:56

poezja mowisz.. ;))) wlasciwie jakby tá calá poezje zapisac ciágiem z zachowaniem interpunkcji itd, to najczesciej wyszlaby z tego proza i to taka w odcinkach pt karteczki z pamietnika ;))) szeroka dyskusja na temat granicy miedzy prozá a poezjá nic w temacie nie wnosi, bo nie ma jednoznacznych zasad, wiec kazdy pisze co mu slina na jezyk przyniesie i wlepia, najczesciej w celu uslyszenia achów/konstruktywnej koniecznie krytyki/zrozumienia (itp. niepasujace do filozofi wlasnej skreslic). ile w tym poezji? o tym informuje obecna moda. jak ktos nie daj panie wychyli sie z czyms w starym, albo 'ladnym' stylu to zaraz zbierze baty, bo odstaje od matrycy trendy. wiem wiem.. pisze niegramatycznie, nie da sie tego zrozumiec ani pojác:)))) nie wyznaje tez panujacych tendencji, ani nie podazam w poprawnym kierunku. ano smiem;) smiem tez pisac texty rymowane, bo to nie lada wyzwanie wlozyc tersc w wymagajacá forme. niestety zachwyt zbieraly/zbieraja tylko te texty w ktorych rzná sie slowa na ostro ;))) reszta to banal. wracajac do prozy, tu jest ciekawiej, bywa ladniej, subtelniej i nie trzeba bulwersowac ani szokowac, zeby zainteresowac. ot refleksja:) wylacznie moja:) i na koniec, mysle ze temat nie znajdzie wielu zainteresowanych, co widac po starszych wiszacych watkach. gdyby bylo o doopie to co innego, ale proza eee ;P

zgłoś

przemubik
13 czerwca 2011 o 09:36

"kazdy pisze co mu slina na jezyk przyniesie i wlepia, najczesciej w celu uslyszenia achów/konstruktywnej koniecznie krytyki/zrozumienia "-tutaj poruszyłaś kwestię zastanawiania się nad tekstem...raczej nie każdy piszę według mnie co mu ślina nosi, a zresztą sam nie wiem czy należy zastanawiać się głęboko nad każdym słowem (ważyć je, kalkulować, sprawdzać kilkukrotnie jego sens, wzniosłość etc) czy raczej pisać spontanicznie ...?

zgłoś

Wieśniak M
13 czerwca 2011 o 09:45

Motywacji do pisania jest tyle ilu ludzi zamieszczających swoje "wlepki".jakiekolwiek generalizowanie nie ma sensu wydaje mi się. Ludzie mają potrzebę pisania,to nich piszą. Gorzej jeśli od tego uzależniają swoje samopoczucie. Ono jest tu najmniej istotne. Pisząc tekst, czy to jest poezja, czy proza, wrzucając na portal, czy też wydając drukiem, przestaje być naszą intymną własnością. Podlega ocenie, wartościowaniu, przetwarzaniua, w którym już nie mamy możliwości nic zmienić. Trzymanie się emocjonalne naszego dziecka, jego obrona, przed mniej lub bardziej słusznymi atakami jest bezcelowa.Pogrąża nas i nasze "dzieło"

zgłoś

issa
13 czerwca 2011 o 09:59

"czy należy zastanawiać się głęboko nad każdym słowem (ważyć je, kalkulować, sprawdzać kilkukrotnie jego sens, wzniosłość etc) czy raczej pisać spontanicznie ...?". Wg mnie pytanie sformułowane mało fortunnie, łagodnie mówiąc. Bo trochę tak, jakby wahać się, dajmy na to: "czy należy mieszkać na biegunie północnym, czy południowym?" I to dlatego tak się wahać, że planeta składa się właśnie z nich. Innymi słowy, tak ustawione możliwości znacznie ogołacają zarówno rzeczywistość, jak i ograniczają czy może nawet pustoszą możliwą Ziemię Wyborów. Bez przesady. Pomiędzy "kilkakrotnym ważeniem" a "spontanicznością", puszczoną całkiem na żywioł, są np., m.in. jednokrotne zważenie; jednokrotne, bodaj przez błysk, spojrzenie: gdzie, kiedy, po co, dlaczego, do kogo mówię; spontaniczność, która jest nieskrępowaniem, ale szukającym i znajdującym granice w wolności itp., itd. Nie mówiąc już o tym, że (mz) warto jednak oddzielać mowę w realnym życiu i mowę w tekście artystycznym. I temu drugiemu naprawdę nie zaszkodzi większa uważność i pytanie "po co"? "Po co publikuję to, co mówię". A i zresztą, na mamuta z plasteliny, i w życiu jednak może czasami niejeden byłby szczęśliwszy, gdyby nie zawsze szedł na spontan, jeśli ten ma oznaczać mówienie bez cienia choćby myśli, co mogą tak naprawdę oznaczać słowa, które wybiera. Lub wybiera bez liczenia do dziesięciu. Dobrego.

zgłoś

przemubik
13 czerwca 2011 o 14:09

Issa - pokazałaś mi błąd mojego rozumowania, albo raczej nieprecyzje. Zapomniałem bowiem o środkowej drodze, która nie przesadza w żaden sposób...za bardzo nie tłumi pomysłów, ale też nie plecie trzy po trzy.

zgłoś

przemubik
13 czerwca 2011 o 14:14

Chciałbym delikatnie zakomunikować, że odbiegamy od tematu;) Więc ponawiam pytanie: JAKIE SĄ WASZE INSPIRACJE W PISANIU PROZY? jeśli jednak jakiś poeta się wypowie to się nie obraże;)

zgłoś

Istar
13 czerwca 2011 o 14:17

życie, nie moje też, opowieści z pierwszej ręki, generalnie wszystko co poruszy struny wyobraźni )

zgłoś

Miladora
13 czerwca 2011 o 14:38

Co może być inspiracją? Dla mnie wszystko. Jakieś zdanie, obraz, czyjeś słowa - czasem zaczynam od tytułu, czasem jest to pierwsze albo ostatnie zdanie, czasem postać. To pewien błysk i trzeba go uchwycić na gorąco, bo wietrzeje. Dlatego na początku piszę wszystko spontanicznie, jak leci, ale potem dopiero zaczyna się praca na poważnie. Ścinanie siebie samego, dobieranie słów, wygładzanie stylistyczne. Nie ma tak, żeby tekst spontaniczny był idealny od początku. To jak szlifowanie diamentu, jeżeli się chce, żeby tekst zabłysnął także w oczach czytelnika. Ja mam nawyk dopracowywania i za każdym razem, gdy wracam do starego tekstu, coś jeszcze poprawiam. Ale tylko w taki sposób można się rozwijać, bo co z tego, że się ma świetny pomysł, skoro nie potrafi się go odpowiednio ubrać w słowa.

zgłoś

Slawrys
13 czerwca 2011 o 14:55

podwierdzam że dużo racji w tym co napisałaś, jedynia w moim przypadku - z tym szlifowaniem- to przy wydatniej współpracy z komentującymi

zgłoś

issa
13 czerwca 2011 o 15:10

"Chciałbym delikatnie zakomunikować, że odbiegamy od tematu;)". Ano, fakt. Zatem, tak wracając z dopływów do nurtu głównego. Inspiracje? Wszystko to, co może zostać zrozumiane jako rozmowa. Dialog. Obecność-w-spotkaniu. Intensywniejsze bycie Ja Ty. Przy czym to może być spotkanie człowiek-człowiek równie dobrze, jak człowiek-morze lub przez pośrednika jakiegoś, np. zdjęcie. Tak jak ostatnio moje spotkanie z owadem z fotografii Leszka56. Ja i owad czułek w czułek:) Znickam całkiem na razie. Dobrego wszystkim.

zgłoś

przemubik
13 czerwca 2011 o 17:05

http://www.youtube.com/watch?v=uYlHwVPO2ag

zgłoś

przemubik
13 czerwca 2011 o 17:06

chrupię ten kawałek...pochlipując. (spójrzcie na fazę księżyca);)

zgłoś

przemubik
13 czerwca 2011 o 17:06

to był hearing damage- thom yorke

zgłoś

przemubik
13 czerwca 2011 o 20:09

oj kurczę wkleiłem nie w ten dział!!

zgłoś

przemubik
13 czerwca 2011 o 20:12

no ale pokrętnymi drogami moglibyśmy dodać, że faza księżyca może inspirować do pisania prozy no i muzyczka też pomaga w tym:D

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się