25 lipca 2011
Tabula Rasa
Zapowiadają finał odprawy inkasentów chaosu.
Nieliczni chowają się w piwnicy. Ktoś od tygodnia topi wszystkie czarne koty.
Słowa nigdy nie były tak niebezpieczne, a złodzieje bezczelni.
Frustracja wykipiała z brzegów matki Ziemi.
Orkiestra z niezliczoną ilością w drugim rzędzie,
takich chórków nie miał nikt wcześniej.
Och, co to będzie za koncert krzyków. Szkoda.
A potem martwa cisza. Tyle milionów lat zgniecionych ludzką nogą.
Podobno teraz wiadomo, czyj Bóg to wszystko stworzył.
Reszta w indeksie utylizacji. I poszła maszyna po znajomym torze.
Polityka osiągnęła już wszystko. Nie było kogo okradać i głodzić.
Powstał lud ciemiężony. Nie wystarczy ziemi, by ich wszystkich zakopać.
Nikt nie wie, jak zwykle, od czego się zaczęło.
Nie będzie komu pamiętać. Nie tym razem człowieku.
Dziś to tylko spekulacja. Fantastyka dla pesymów.
Kto zna datę końca świata, ręka w górę.
I ci, którzy mają pewność, że jutro nie zginą.
1 lutego 2026
wiesiek
1 lutego 2026
gabriel 123
1 lutego 2026
Amon
31 stycznia 2026
sam53
31 stycznia 2026
jesienna70
31 stycznia 2026
dobrosław77
30 stycznia 2026
Jaga
29 stycznia 2026
Yaro
29 stycznia 2026
tetu
29 stycznia 2026
sam53