Kill Cat vol.1. Złodziej misek
Wyliniały obcy „sierściuch”
wyjada mojemu z miski
sika na drzwi
i do butów
jego właściciela,
jeśli takowy istnieje,
nie znam ale chętnie poznam
skoro
mózg człowieka jest większy od mózgu kota
powinien mieć nad zwierzakiem kontrolę
gdybym ja
po kolacji u sąsiadów
nasikał do zlewozmywaka w kuchni
albo kosza na śmieci
na pewno nie byliby zachwyceni
na domiar złego
rankiem na schodach
znajduję kłęby kłaków
czyli futrzaki walczą o miskę
czyli mój kot kuleje
martwię się o niego,
nie rozumie, kiedy
tłumaczę jak należy się bronić,
że powinien zastosować dźwignię tylnymi łapami
gdy przeciwnik prowadzi do parteru,
gryźć i nie panikować czując krew na kłach
ale jak humanitarnie pozbyć się tamtego intruza?
jak ocalić drzwi, buty
własnego kota
bez rozlewu krwi
ażebym czyste sumienie
miał
miau.
Świetny.Scenka z braćmi mniejszymi-kapitalna.
zgłoś
cieszę się że się podoba. bracia mniejsi :))
zgłoś
bez III zwrotki i z dopracowaną lepiej ostatnią a przynajmniej ładniej wprowadzić "miał" i to raz i wtedy się podpiszę pod zdaniem Jarka, że świetny a teraz - prawie świetny :) PS peelowi powiem, że tylko jeden sposób jest - adoptować dziada :)
zgłoś
on nie chce być adoptowany, ucieka na mój widok. pewnie woli żywot dziada :))
zgłoś
ucieka, bo się boi zmiany/nowego/ciebie dopiero jak popróbuje jednego i drugiego żywota, może świadomie wybrać a wiesz, że ja oceniam ludzi po ich stosunku do kotów? tak trochę podświadomie, ale odkryłam, że jak ktoś koty kocha, to bardzo zyskuje w moich oczach :)
zgłoś
Na zaufanie kota trzeba długo pracować, to fakt. Myślę, że kilka (kilkanaście?) pełnych mich załatwi sprawę. Gorzej z MOIM "Witkiem" czy zaakceptuje łobuza który wchodzi mu w miskę. Na pewno się nie lubią ponieważ często się gryzą, a wrzasku przy tym co niemiara.
zgłoś
kto się lubi, ten się czubi kiedy przybłąkała się Frytka, też tak u mnie było a potem Mucuś tęsknił, jak sobie znowu gdzieś poszła na początek dawałam im w oddzielnych michach jakieś pół metra od siebie potem przysuwałam michy codziennie troszkę taki miałam patent ;)
zgłoś
Wypróbuję Zyto. Może coś z tego będzie i przestanie w końcu sikać gdzie mu się podoba. Widocznie koniecznie chce oznaczyć to miejsce na przekór mojemu, a Witek-żołnierz po prostu się broni. Sam też kiedyś komuś się naraził- miał przecięte łapy, dziurę w brodzie, kulał niezliczoną ilość razy ale najlepsze jest to, że góra za dwa dni była jak nowo narodzony (wcześniej umierający).
zgłoś
objawy świadczą, że naraził się ludziom swojej wybranki kocia miłość go tak szybko na łapy postawiła :)
zgłoś
miłość czyni cuda :))
zgłoś
:)
zgłoś
Lubię Ciebie czytać:)Świetne:)
zgłoś
Dziękuję
zgłoś
Gdyby Pan był, kochany Panczillo w tak rozpaczliwej sytuacji jak ten kot, to sikałby pan do zlewu, żeby zwrócić na siebie uwagę, żeby rozładować stres. Zwierzęta nigdy niczego nie robią bez powodu. Ani na złość.
zgłoś
Powód jest taki, że rywalizuje z moim kotem na MOIM podwórku i sika do MOICH butów. Nie winię kota za to że jest kotem a nie człowiekiem, bardzo chciałbym dać mu do zrozumienia żeby nie sikał na moje drzwi czy buty. Mój kot na przykład nasikał kiedyś ciotce w groch, który suszyła w misce w altanie. wstyd Witku, wstyd
zgłoś
akceptuję w całości, ponieważ wiem, że jesteś z tych poetów, którzy lubią sobie pogadać :P działasz na granicy prozy poetyckiej i mnie to akurat gra i buczy, ale pilnuj się, żeby nie przeciągać struny ;). kroi się ciekawy cykl. wiem, że będę na bieżąco :)
zgłoś
obce kocisko sika do twoich butow Ponczillo!! a to dobre, rozumiem ze teraz on jest twoim panem :))
zgłoś
Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa i szkoda tylko, że On nie nosi butów.
zgłoś
brakuje mi wyraźnego zakończenia historii - skoro jest opowieść opowiadający musi ją zakończyć albo niech nie zaczyna - bo wychodzi właśnie takie miau miau miałkie..
zgłoś
Witam Piotrze. Ta historia na razie nie ma końca, jeśli tylko zauważę jakiś koniec na pewno go opiszę i nie uważam że każda historia pisana MUSI się jakoś zakończyć, w realnym życiu może ale na papierze może być "rozbita" na 1500 części. Nasze życie to również historia (film), która kończy się w momencie śmierci. Bredzisz więc Piotrze
zgłoś