Urodę życia zauważyć
trudno
gdy myśli czarne są
ponure
brak ciepła dłoni znanej czy
spojrzenia
i wiary znikąd wziąć
pociechy
Łzy same do ust płyną
cicho
niech zmyją pamiętania
ślady
A znów złe szepty ranią
plecy
spojrzenia wiercą oczy
krzywo
i ciężko wzlatać jest
w niebiosa
gdy broczy serce raną
krwawą
Łzy same do ust płyną
cicho
niech zmyją pamiętania
ślady
najpierw przeczytałem Twoje juwenilia :) refleksje nadąsanej nastolatki, refleksyjnej, trochę rozczarowanej :); minęło 20 lat poszukiwań, trochę dobrych, trochę złych; nie wychodzisz poza schemat, nic w tym niewłaściwego; ale nie wierzę, w to byś nie umiała odrzucić tych niebios, łez, raniących szeptów :) spróbuj wyrazić to wykorzystując inne rekwizyty ? no i uśmiechu Ci życzę, trudno wędrować po tym łez padole z ponurymi czarnymi myślami :) hey, Soniu
zgłoś
To niestety też jest stary wiersz z młodości. Obecnie jestem dużo bardziej optymistyczną i radosną jednostką :) Dawno już wierszy nie pisałam. może jeszcze spróbuję kiedyś ;p
zgłoś
jeśli będą tak magiczne jak Twoje ołówki, to pęknę z uwielbienia :) hey
zgłoś
i ja też achęcam do pisania -jeśli ktoś tak pięknie rysuje to równie dobrze może ołówkiem dodać opis -wiersz :))
zgłoś
a ja poprosze o inspire Sonianios:)
zgłoś