niezmiernie się cieszę kiedy potrafisz
być ujmujący niebanalnie
bezinteresownie
uwolniłeś mi sumienie od grzesznej przeszłości
teraz się błękitnię
mogę pisać głupawe wiersze o miłości
być wszelką naiwnością
pensjonarką i zakonną branką
wsiadać bez aluzji do męskiego auta
i nie bać się gwałtu
staję się kiczem
zakładam halki pod różowe sukienki
niezobowiązująco i bezwstydnie
jeszcze nie koniec poczekaj
naciągnę tylko na zmarszczki mitenki
Dasz mi dyspensę, jeżeli coś zasugeruję? ;))) – „przeszłości/miłości” – wpada na siebie rymem. I nie użyłabym określenia „głupawe”, bo w kontekście z zakończeniem nie są adekwatne z wiekiem bohaterki. Może „banalne”? No i „wszelka naiwność” nie za dobrze brzmi – kompletną, całkowitą? No i zmiana szyku by się przydała – „naciągnę tylko na zmarszczki mitenki” – na „naciągnę tylko mitenki na zmarszczki”. Aha – literówka Ci się zakradła „sie cieszę”. Ale jest pomysł i pointa. ;)
zgłoś
piękny wiersz, nie znałam go. szkoda, że nie jestem Onym pozdrawiam serdecznie, brawo. :)
zgłoś