9 listopada 2011

poezja

sisey
sisey

zupełnie o niczym

być może w gaciach
i drapie pierś włochatą
pijąc nocami dla relaksu
tłucze tłustą żonę
za córki skórę zdjętą
być może
psa swojego karmi małżami na szezlongu
mnie nic do tego
ja jestem wiersz
jeśli wiesz co mam na myśli
możesz przyjść
złapać za gardło albo
kości łamać
to tylko literacki dramat

pozdrawiam, twój serdeczny peel

hossa
9 listopada 2011 o 13:47

i tyle na temat:) ale psa małżami ? Nawet pies tego nie zje ;(

zgłoś

sisey
9 listopada 2011 o 20:56

Mylisz się, zje. Widziałem wywiuuud z pewnym aktorem, który z Francji świeżo powrócił w rodzinne pielesze pod Poznaniem - karmił i ponoć nie bił.

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
9 listopada 2011 o 15:09

He, he - jaki miły ten peel:)

zgłoś

sisey
9 listopada 2011 o 21:30

Cieszy, że peel anie autor. ;)

zgłoś

ike
9 listopada 2011 o 16:17

obskurantyzm moralny gloryfikujesz z upodobaniem, święty sakrament małżeństwa obśmieszasz, horror jakiś sietu odbywa na przyzwoitym łągodnym portalu, a fe, siseyu, tak nie można :( i na peel-a nie zwalać proszę swoich płytkich myśli :(

zgłoś

sisey
9 listopada 2011 o 21:01

Wise, totalne nieporozumienie. Przypisujesz intencje podmiotu autorowi. Czy muszę napisać wiersz rodem z gwiezdnych wojen, byś nie o mnie mówił? Mam nadzieję, że nie powiesiłeś Hopkinsa za Hannibala? To już nie tylko do Ciebie: przestańcie mówić o mnie. Mówmy o wierszach! Pozdrawiam i dziękuję za istotny głos.

zgłoś

Ania Ostrowska
9 listopada 2011 o 18:09

złapać za gardło - tak, aż ręce świerzbią :) co za odrażający typ

zgłoś

sisey
9 listopada 2011 o 21:02

Aniu, jak zwykle czytasz z uwagą. Dziękuję.

zgłoś

Stefanowicz
9 listopada 2011 o 18:17

Rozumiem, że małżami i doceniam, ale dlaczego na szezlągu? Fakt, peele mają przerypane. :)

zgłoś

sisey
9 listopada 2011 o 21:04

"Rozumiem, że małżami i doceniam, ale dlaczego na szezlongu? " - Mnie nic do tego. :)

zgłoś

Stefanowicz
9 listopada 2011 o 21:27

Ups, muszę kupić okulary. Wydało mi się jeno, że wytropiłem błenda, a po prostu zerknąłem koślawo. Siedzę pod stołem i odszczekuję. :))

zgłoś

Bogna Kurpiel
9 listopada 2011 o 19:29

Tak zupełnie o niczym, no popatrz, a tu tyle problemów ech urodzaj czy co?;))) Dobrego Sisey:)

zgłoś

sisey
9 listopada 2011 o 21:05

Byłą, są i pewnie będą. Jak pchły na psie. Nie wiem skąd i jak. Może krew czują?

zgłoś

bosonoga - Gabriela Bartnicka
9 listopada 2011 o 19:35

Na szezlongu - a to wygodniś :-) Twoje wiersze rozpoznaję bez pudła! Tak! Pozdrówka!

zgłoś

sisey
9 listopada 2011 o 21:06

Bezobówio, danke. :)

zgłoś

sisey
9 listopada 2011 o 21:08

Miód na serce autora, gdy wraca ktoś i szuka więcej. Pozdrawiam. PS. Jest w nim i warstwa prywatna, ale tylko dwóm osobom dostępna, więc sza. :)

zgłoś

Konrad Redus
9 listopada 2011 o 23:05

rządzisz!

zgłoś

oczy jak pustynia
10 listopada 2011 o 07:56

"za córki skórę zdjętą" - gdyby to był mój tekst, zrezygnowałbym z"skóry..." reszta świetna, z pozdrowieniami:-)

zgłoś

Magdala
26 listopada 2011 o 16:15

:)))))) wiem, niezupełnie o niczym. brawo.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się