noc
prężę grzbiet jak zwierzę
przedpole parku
jedzie kretyn na rowerze
z latarką
chciałbym bardzo
takim namiętnym być cyklistą
zaciemnić przeszłość i oświetlić przyszłość
dla jaja na twardo
noc
prężę grzbiet jak zwierzę
przedpole parku
jedzie kretyn na rowerze
z latarką
chciałbym bardzo
takim namiętnym być cyklistą
zaciemnić przeszłość i oświetlić przyszłość
dla jaja na twardo
oj, chyba uśmiechnę się:)
zgłoś
Dobre!!!
zgłoś
dlatego z ochotą chodzę po parku piechotą :)))
zgłoś
Ładnie, bez ostatniego wersu.
zgłoś
Przyznaję się bez bicia, Pglazowski, że bez ostatniego wersu jest ładnie.
zgłoś
jednak ten wers cuś ma nam powiedzieć w pełni.
zgłoś
ostatni musi zostać. dla jaja ;)
zgłoś
Lekko, pomimo że chciałbyś, a dystans jaki tworzysz sobie "jajami" jest nie uzasadniony, chociaż rozumiem, bo sam wielokrotnie chowałem się za ironią. Taki właśnie powód - samoobrona, bo może za wiele powiedziałem i wyda się, że nie aż tak mam w poważaniu... Zostawię niedokończoną tę myśl, bo przecież mogę się kompletnie mylić co do intencji. Jeszcze jedno: skąd ta opinia, że cyklista to kretyn? Chodziło tylko o metrum? Pozdrawiam. PS. Z przyjemnością czytam listę tytułów twoich wierszy, to daje do myślenia.
zgłoś