15 października 2011

poezja

oczy jak pustynia
oczy jak pustynia

Między piekłem a nie wiem

Między piekłem, a nie wiem, zobrazuję cię
drzewem, zawieszę w otwartym obszarze.
Do korzeni przystawię przelotne waginy,
niech nadzieję oddadzą, potem spełzną

pod własne puchowe. Purpurową  koronę
skropię  terpentyną, niech barwnik  z niej
spłynie, w powodzi zieleni utonie. Potrząsają
grzywami skrzydlate rumaki, zrywają się

do lotu. Rżąc pędzą do chaty z grzbietem
potarganym, gdzie wśród naczyń glinianych,
czeka swoich aniołów Helenka. Helenkę,
pamiętasz?
Jesteśmy w raju, pachnie

szarmami, stopy całują siano. Przerwami
w ścianach, gładko przeciskam się blaskiem,
przekraczam przeszkody  bez barier.
Noc czesze  do marzeń. Zasypiam

sielankowa. Rankiem déjà vu przeciera oczy.
Budzę się i nie wiem gdzie jestem.
Bukiet motyli przysiada ufnie na zimnym
kamieniu. Biorę je wszystkie na siebie.

Kołysany wiatrem lewitujesz. Fantazjuję
w swoim strachu. Przechodzę furtką
dziecinnej wyobraźni w przeznaczenie,
które aż po granice, podważa ten krajobraz.

Burza niesie gromy. Co jeśli pęknie niebo?

off-line!


...................2009-03-14...........................

An - Anna Awsiukiewicz
15 października 2011 o 07:37

Wrócę tu:) Muszę pomyśleć - sporo tego pomiędzy:)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 października 2011 o 07:51

utonęłam w tym wierszu :) ale nie wiem, co to "grzbiet potargany" u konia? pewnie wiese by wiedział :)

zgłoś

oczy jak pustynia
15 października 2011 o 07:53

grzbiet potargany... dachu, Aniu, taka chatka Florkowa:-)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 października 2011 o 08:01

o kurczę faktycznie :) można też było tak :) hehe rozpędziłam się

zgłoś

Wieśniak M
15 października 2011 o 08:53

stopy całują siano:))), jakie to miłe uczucie:)))

zgłoś

P
15 października 2011 o 09:06

o tak, jest ładunek, parę tysięcy woltów!

zgłoś

ike
15 października 2011 o 10:31

pozwolę sobie ( pozwolisz mi) - później; teraz ad hop tylko: nie wiem-drzewem, dziwnie dudni, zapowiada powtarzalność, której nie ma dalej? "budzę się" ( w wierszu) - jest takie przewidywalnem że aż prozaiczne? fantazjuję- nieładnie brzmi ? "Co jeśli pęknie niebo"--> twarde pytanie, zmiękczyłbym je zwykłym "a" -> A jesli peknie...; ma lekkiego fisia względem "czekać-oczekiwać" i ich rekcji, dlatego ja czekam na kogo, co, a oczekuję kogo, czego; dlatego "czekać swoich aniołów" trąci mi rusycyzmem, jako kalka żdat' kawo, czewo; a może to tylko moja nadwrażliwość ? ale masz tu również duuużo perełek, jak dla mnie :); hey

zgłoś

oczy jak pustynia
15 października 2011 o 19:16

wiese, drzewo zostaje, nie wyrywam jak chwastów:-), budzę się ...zmieniłam, dalej co? co się stanie-nic...i tak było pierwotnie, to sobie zostawię do przemyśleń...rusycyzm? nie wiem:-)mnie nie drażni:-). na razie zostaje...dzięki za obiektywną ocenę i uwagi, na pewno jeszcze nie jedno zmienię w tym tekście ;-))

zgłoś

Stefanowicz
15 października 2011 o 19:24

Chciałbym tak śnić. Tyle tu rozmaitości, tyle myśli. To właśnie ten rodzaj poezji, który należy odczuwać przezskórnie. Nie należy go interpretować dosłownie, nie trzeba go tłumaczyć prozą. Piękny wiersz, plus rymy wewnętrzne. P

zgłoś

oczy jak pustynia
15 października 2011 o 19:32

dzięki, szukam w sobie tej wrażliwości co wtedy, chyba umarła(m)..:-)

zgłoś

ike
15 października 2011 o 20:00

no, Stefanowicz mię zawstydził bardzo, bo ja zapomniałem powiedzieć, że to jest piękne :(

zgłoś

gabrysia cabaj
15 października 2011 o 20:02

też się wpisuję, uznając piękno tego dużego wiersza.

zgłoś

oczy jak pustynia
15 października 2011 o 20:08

wiese, nie dajmy się zwariować :-)) , G_L_C , obym nigdy w to nie uwierzyła:-).., ale dziękuję za pozytywny odbiór :-)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się