ściemnia się
nienazwane ciągnie w dół
i włóczę się w kółko
jak z zawiązanymi oczami
myśli rozbijają obóz
przetrwania
podkładam ogień
pod deszcz
i wydmuchuję kółka z dymu
rozum stymuluje iskry
słowa przeciągają się
z ust
szukając wyjaśnienia
kiedy zmienią skórę
poliżę je grzesznie
żeby móc wkroczyć w świat wiersza potrzeba punktu od którego mógłbym rozpocząć wędrówkę, tymczasem tutaj czytelnik też włóczy się w kółko z zawiązanymi oczyma. Podoba mi się określenie "myśli rozbijają obóz".
zgłoś
dzięki. w przyszłości wezmę to pod uwagę:-)
zgłoś
Na pewno odbieram go po swojemu, bardzo subiektywnie. Dla mnie jest genialny. Dziś moje zamyślenie wędrowało po klimatach trudnych, wędrowało po chwilach czasu prób dla mojego życia. Uświadomiłem sobie, że w tych tak decydujących chwilach mojego życia ja zamiast wytrwać w postanowieniu, w decyzji, ostać się nie wzruszony ja po prostu zatrzymywałem się i przeczekiwałem budując w okół filozofię przetrwania"słowa przeciągają się z ust szukając wyjaśnienia kiedy zmienią skórę poliżę je grzesznie" Dzisiaj postanowiłem, że następnym razem muszę po męsku wytrwać i przejść robiąc swoje po mimo... I teraz ten wiersz taka strzała prosto w serce, to tak jakby Bóg przez te słowa przemówił. Jestem wdzięczny.
zgłoś
nawet nie wiesz...jak mi miło:-).wiersz także kłania się nisko:-)
zgłoś